Ruch Chorzów. Waldemar Fornalik: Mogłem powiedzieć "Dziękuję, auf Wiedersehen"

- Sytuacja, w jakiej znalazł się Ruch Chorzów, to także dla mnie czas próby. Chcę się z tym zmierzyć - mówi Waldemar Fornalik, trener niebieskich.


Ruch Chorzów od początku tygodnia przygotowuje się do sezonu w Wiśle Jaworniku. To takie miejsce, gdzie co chałupa to kwatera, pensjonat czy dom wczasowy. Po drodze do hotelu niebieskich mija się m.in. "Krystynę", czy "Opatrzność". Obserwując zmiany, jakie dotknęły Ruch tego lata, to polecalibyśmy chorzowskiej drużynie ... "Opatrzność".

Po odejściu Grzegorza Kuświka, Filipa Starzyńskiego, Bartłomieja Babiarza i rehabilitacji Michała Helika trener Waldemar Fornalik stanął przed nie lada wyzwaniem.

- Nie ma co polemizować. To będzie nowy Ruch. Wiosna pokazała, że Ruch jest drużyną, która potrafi brać sprawy w swoje ręce. To zespół, który nie czeka na to, co zaproponuje rywal. Nadal chcemy być taką drużyną - mówi szkoleniowiec.

Mają w tym pomóc nowi piłkarze. Do zespołu już dołączyło dwóch nowych obrońców. Mateusz Cichocki i Michał Koj podpisali właśnie dwuletnie umowy. Kontrakt czeka również na doświadczonego Macieja Iwańskiego.

To właśnie 34-letni pomocnik ma zastąpić w roli lidera drugiej linii Starzyńskiego.

- Uznaliśmy, że to wartościowy gracz, a po odejściu Starzyńskiego mamy na tej pozycji wyrwę - mówi Fornalik, który jednak zaznacza, że były reprezentant Polski ma zaległości treningowe i musi popracować nad formą indywidualnie.

Dla nowych, młodych graczy trener Fornalik ma jedną radę. - Muszą przejść błyskawiczny kurs przygotowawczy do realiów i wymogów, jakie niesie ze sobą Ekstraklasa. Ruch jest w trudnej sytuacji, bo stracił tego lata zbyt wielu piłkarzy. Musimy czerpać z tych doświadczeń i w przyszłości starać się nie dopuścić do takiej sytuacji. W cywilizowanych ligach to się jednak tak często nie zdarza. W Bundeslidze zdarzyło się tak z Robertem Lewandowskim, kiedy za darmo odszedł z Borussii Dortmund. Podobne przykłady można jednak policzyć na palcach jednej ręki - podkreśla trener i dodaje, że niebiescy tracą kluczowych gracz przede wszystkim z powodów ekonomicznych.

To nie koniec zmian w kadrze niebieskich. - Potrzebujemy bramkostrzelnego napastnika. Potrzebujemy też skrzydłowego. Nasza kadra wciąż nie jest zbyt liczna. Do Wisły przyjechaliśmy przecież w dwadzieścia osób. W tym trzech bramkarzy, juniorzy... Kadra nie jest zamknięta. I może być tak, że będziemy z tym czekać nawet do końca sierpnia - zaznacza.

Ruch szuka nie tylko podstawowych zawodników, ale i rezerwowych. - Nie chcę odbierać szans żadnemu zawodnikowi, którego mam dziś w kadrze. Będziemy cierpliwi. Młodzi zawodnicy na pewno mają serce do gry, ale czasem gubią się na boisku. Potrzebują czasu - podkreśla trener.

W ostatnich latach gra Ruchu przypomina bieg od ściany do ściany. W ostatnich latach niebiescy po słabym sezonie i walce o otrzymanie w następnym grali o medale. - Wszyscy byśmy chcieli, żeby ta prawidłowość została zachowana. Takich deklaracji jednak nie będzie. Po końcówce minionego sezonu mogłem powiedzieć "Dziękuję, auf Wiedersehen"... Ale sytuacja, w jakiej znalazł się teraz Ruch, to także i dla mnie czas próby. Chcę się z tym zmierzyć - kończy.