Ruch Chorzów. Niebiescy mogliby przykryć czapką Legię Warszawa i Lecha Poznań

Waldemar Fornalik nie godzi się z tym, żeby Ruch Chorzów był dla piłkarzy tylko oknem wystawowym.
ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwujesz? >>

Ruch Chorzów stracił tego lata trzech ważnych zawodników. Na przedłużenie umów nie zdecydowali się Grzegorz Kuświk, Filip Starzyński i Bartłomiej Babiarz.

Trener Fornalik nie ukrywa, że zaważyła na tym przede wszystkim ekonomia. Niebieskich nie było bowiem stać, żeby skutecznie rywalizować z innymi klubami.

Szkoleniowiec nie chce się na to godzić, ale też zdaje sobie sprawę, że potencjał i możliwości niebieskich znacznie odbiegają od najbogatszych klubów ekstraklasy.

- Każdy sezon jest inny - odpowiada Fornalik pytany o prognozę na najbliższe rozgrywki. - Lech Poznań nie zatrzymał Sadajewa, ale ściągnął Marcina Robaka. Wartościowych zawodników pozyskała Jagiellonią Białystok [m.in. Łukasza Sekulskiego, którego chciał również Ruch - przyp.red.]. Wzmacnia się też Lechia Gdańsk... Może być tak, że kilka najbogatszych klubów znacznie ucieknie reszcie stawki. Lech czy Legia inwestują nie tylko w pierwsze drużyny, ale też coraz większe pieniądze przeznaczają na szkolenie młodzieży. My też musimy iść tą drogą. Uważam, że gdybyśmy mieli w Chorzowie takie same finanse jak w Poznaniu czy w Warszawie, to nasze wyniki w szkoleniu młodzieży byłyby lepsze niż w najbogatszych klubach - zaznacza trener.

Więcej o: