Ruch Chorzów. Dariusz Smagorowicz: Mecz z Legią to tylko próbny desant [WYWIAD]

- Nie popadamy w euforię po wygranych i nie rozpaczamy po porażkach. Podchodzimy do kolejnych spotkań i ich wyników z pokorą. To, co się stało podczas meczu z Legią, było jak szczepionka. Uodpornimy się na takie wpadki - mówi Dariusz Smagorowicz, prezes Ruchu Chorzów.

Stwórz własną drużynę i WYGRAJ LIGĘ!



Ruch Chorzów był w niedzielę śląski jak nigdy. Śląsko godka spikera, nowe żółto-niebieskie stroje, orkiestra górnicza, powrót Omegi, słonecznik dla gości klubu... Pomysłów nie brakowało, no i tylko ten wynik. 1:4 mocno zabolało, ale jak zapewnia prezes Smagorowicz, Ruch będzie po tym przykrym doświadczeniu mocniejszy. 

Wojciech Todur: Jak pan będzie wspominał niedzielne urodziny stadionu i mecz z Legią?

Dariusz Smagorowicz: Ogrom pracy i obowiązków. Pod względem logistycznym można porównać ten mecz - oczywiście zachowując zdrowe proporcje - do spotkań z Górnikiem Zabrze na Stadionie Śląskim.

Co się udało, a co jest do poprawki?

- Na pewno udało się wykreować wydarzenie, o którym mówiło się nie tylko na Śląsku. Dotąd Ruch nie wykorzystywał, chociaż to może złe słowo, urodzin stadionu, żeby pochwalić się swoją legendą. Można więc powiedzieć, że zrobiliśmy coś z niczego, a na dodatek wszyscy dobrze się przy tym bawili. Mnie najbardziej cieszy to, że kibice również chcą górnośląskiego Ruchu. Drugi mecz z rzędu - po Wielkich Derbach Śląska - na naszym stadionie i znowu był komplet. Chciałbym, żeby to było naszą codziennością, i myślę, że z czasem tak się stanie. Potencjał kibiców Ruchu wykracza daleko poza pojemność stadionu przy Cichej. To, co się teraz dzieje, jest jak próbny desant, zbieranie doświadczeń. Będziemy się jeszcze czasem potykać i mylić, ale z czasem będziemy dumni z naszego Ruchu nie tylko przed i po meczu.

Bo jednak w czasie meczu wyglądało to kiepsko...

- Przyjęliśmy mocne ciosy, to fakt, ale też nikt nie mówił, że będzie lekko. Trener Waldemar Fornalik cały czas powtarza, że zespół jest w budowie. I to nie są puste słowa. Proszę prześledzić zmiany, jakie dotknęły kadrę drużyny w minionych miesiącach. Drużyna została poważnie odmłodzona, a młodość ma to do siebie, że jej forma faluje. Ruch na pewno potrzebuje stabilizacji, a to wymaga czasu. Jesteśmy jak biegacz, który przygotowuje się do trudnego maratonu. Nie staniemy na starcie z marszu i nie pobiegniemy od razu w czołówce. Pracujemy z pokorą i czasem dostajemy w kość tak mocno, że bardzo boli. Nie popadamy w euforię po wygranych meczach i nie rozpaczamy po porażkach. Podchodzimy do kolejnych spotkań i ich wyników z pokorą. To, co się stało podczas niedzielnego meczu, było jak szczepionka. Uodpornimy się na takie wpadki. Wyjdziemy po tym meczu silniejsi.

Jak reagowali goście meczu na tak bardzo śląski Ruch?

- Doceniali naszą pracę. Oni też nie widzieli wokół siebie starej Cichej, lecz historyczny stadion Ruchu Chorzów. Prawdziwym hitem był słonecznik w papierowych tytach. To był niezły obrazek: prezesi Ekstraklasy i PZPN-u łuskający zawzięcie słonecznik. Zupełny oldskul! Spotkaliśmy się z wieloma oznakami sympatii.

Po meczu rozmawiałem z kibicami Ruchu i wszyscy powtarzali, że nie zamieniliby wygranej z Legią na porażkę w meczu z Górnikiem.

- Myślę podobnie. Tak to już na Śląsku jest, że wygrane z Górnikiem Zabrze mają dla kibiców Ruchu największą wartość. A co by było, gdybyśmy oba mecze zremisowali? Też bym na taki układ nie poszedł. Cieszymy się więc tym, co mamy. Jest niedosyt, ale wiemy, co zrobić, żeby go w przyszłości nie było.

Z okazji urodzin Cichej na stadion wróciła tymczasowo Omega. Dotrzymacie słowa i zegar wróci na Cichą na stałe?

- Oczywiście. Przed Legią polegliśmy w starciu z budowlanymi procedurami. Zapewniam jednak, że z czasem powstanie nowa konstrukcja zegara naprzeciw trybuny krytej i Omega będzie cieszyła oczy kibiców Ruchu co mecz.

Widział pan, jak kibice Legii demolowali elektroniczny zegar w sektorze gości?

- Nie widziałem samego zajścia, ale najważniejsze, że osobę, która się tego dopuściła, udało się zatrzymać. Za głupotę trzeba płacić.

Co dalej? Ciężko będzie wam utrzymać zainteresowanie klubem na podobnym poziomie.

- A niby dlaczego? Zapewniam, że pomysłów nam nie brakuje. To była tylko przygrywka. Mamy kolejne pomysły i zaskoczymy jeszcze nie raz!

Co jest bardziej prawdopodobne na koniec sezonu?