Ruch Chorzów. Bezbramkowy remis z Wisłą w Krakowie

Chorzowianie nie mogą narzekać na remis z Wisłą. Przez cały mecz oddali jeden celny strzał.
Z drugiej strony nie pozwolili Wiśle na zbyt wiele. Dobrze i ze szczęściem bronił bramkarz Matus Putnocky. Gospodarze od początku przeważali, ale tym razem mieli problemy z wypracowaniem dogodnych okazji. Dość łatwo udawało im się przedostać pod pole karne, nawet wymienić kilka krótkich i szybkich podań, ale kończyło się na stracie lub kiepskim dośrodkowaniu. Cofnięty do obrony w związku z pauzą za żółte kartki Richarda Guzmicsa Łukasz Burliga nie mógł dać tyle w ofensywie co z Jagiellonią. Tak naprawdę powinien wylecieć z boiska za faul na rozpędzonym Kamilu Mazku, ale sędzia był pobłażliwy.

Po zmianie stron Wisła prawie nie schodziła z połowy Ruchu. Groźnie strzelił Krzysztof Mączyński, ale i tak lepsze okazje zmarnowali Rafał Boguski i Wilde-Donald Guerrier. Przed spotkaniem zastanawiano się, który z napastników wypadnie lepiej. Były wiślak 20-letni Mariusz Stępiński strzelił w tym sezonie siedem goli, dużo bardziej doświadczony, 12 lat starszy Paweł Brożek - pięć. Ogromne problemy z powstrzymaniem piłkarza Wisły miał Rafał Grodzicki. Łapał go za koszulkę, faulował, ale sędzia oszczędził kapitana Ruchu - kartkę dostał dopiero za faul na Guerrierze. Cel jednak osiągnął, bo Brożek tylko raz strzelił - głową - lecz bramkarz Ruchu złapał piłkę. Stępiński starał się pokazać, ale głównie odbijał się od Arkadiusza Głowackiego. Oddał jeden groźny strzał, ale wtedy dobrze zareagował Radosław Cierzniak.