Sport.pl

Ruch Chorzów - Lechia Gdańsk 3:2. Szalony mecz na Cichej. Od nokautu po dramatyczną końcówkę

Ruch Chorzów najpierw sprowadził Lechię Gdańsk do parteru, a potem podał jej rękę i doprowadził do nerwowej końcówki. Ostatecznie trzy punkty zostały jednak na Cichej.
Ruch Chorzów w grupie mistrzowskiej? Podyskutuj na Facebooku >>

Ruch to w ostatnich latach klub, który ma nosa do napastników. Do formy wracał na Cichej Andrzej Niedzielan. Ważne gole strzelał - i to seryjnie - Arkadiusz Piech. To w Chorzowie rozkwitł talent Artura Sobiecha, a Maciej Jankowski stał się solidnym ligowcem.

W ostatnich sezonach snajperem numer jeden był w chorzowskim zespole Grzegorz Kuświk. Gdy jednak latem tego roku zamienił on Ruch na Lechię Gdańsk, to na Cichej nikt jednak nie rozpaczał. Do gry szykowany był już Eduards Visnakovs, a gdy tego sprzedano do Belgii, to na scenę wkroczył Mariusz Stępiński. I to jak! Kolejne bramki i bezkompromisowa gra zapewniły mu powołanie do reprezentacji Polski.

Tyle, że w Lechii takie jednostkowe zaproszenie do kadry nikogo na kolana nie rzuca. Gdańszczanie mają przecież czwórkę w drużynie Adama Nawałki: Sławomira Peszkę, Sebastiana Milę, Ariela Borusiuka i Jakuba Wawrzyniaka.

Wszyscy oni byli w głębokim cieniu i szoku (Mila z powodu nadmiaru żółtych kartek przed telewizorem) obserwując, bo przecież nie grając jak równy z równym, zagrania piłkarzy Ruchu w pierwszej połowie meczu na Cichej.

To był nokaut, który znaczyły zaskakujące asysty, odważne rajdy po skrzydle i precyzyjne strzały. Zaczął rzecz jasna Stępiński, który przed meczem z Lechią notował serię sześciu kolejnych bramek dla Ruchu. Przy siódmym golu precyzyjną asystą popisał się Martin Konczkowski. Wiemy, że się powtarzamy, ale jesteśmy pod olbrzymim wrażeniem pracy, jaką wykonał ten piłkarz. Gdy obrońca z Rudy Śląskiej debiutował w lidze, to bał się przekroczyć linię środkową boiska. A dziś? Teraz gra tak, jak nowoczesnego skrajnego obrońcy przystało.

Kibice wstawali też z miejsc i łapali się za głowy po uderzeniach Marka Zieńczuka i Michała Koja, dla tego ostatniego było to pierwsze trafienie w ekstraklasie. Kolejne akcje napędzał Patryk Lipski. W defensywie czyścili Łukasz Surma i Maciej Iwański. Generalnie w Ruchu nie było w pierwszej odsłonie słabych punktów.

Choć nie... Była chwila słabości, a miała miejsce już po kilkunastu sekundach gry. Kuświk miał wtedy wymarzoną okazję na otwarcie wyniku, ale nadział się na nogę Matusa Putnockiego. Stawiamy, że to była kolejna już w wykonaniu Słowaka obrona na miarę interwencji kolejki.

Umówmy się, że 3:0 po pierwszej połowie dla Ruchu to było wielkie zaskoczenie. Lechia nie wyglądała nam wtedy na zespół, który jest w stanie odwrócić losy rywalizacji. Ale przecież nie takie rzeczy działy się na piłkarskich boiskach. Gdańszczanie wrócili do gry w przeciągu 180 sekund, bo tyle czasu potrzebował Michał Mak, żeby dwa razy skierować piłkę do siatki. Obrońcy niebieskich stali lub grali zbyt asekuracyjnie, a Lechia poczuła, że jednak jeszcze nie wszystko stracone.

Zespół z Trójmiasta ambitnie walczył o chociaż jeden punkt, ale defensywa Ruchu po raz trzeci nie pękła.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>



Więcej o:
Komentarze (8)
Ruch Chorzów - Lechia Gdańsk 3:2. Szalony mecz na Cichej. Od nokautu po dramatyczną końcówkę
Zaloguj się
  • bijelodugme

    Oceniono 33 razy 27

    Rzeczywiście szalony mecz Lechia przegrywała 0:3 i przegrała 2:3... Szok niedowierzanie. Za strzelenie dwóch bramek dają jakiś honorowy medal czy co? Przegrali, więc co w tym szalonego?

  • kalbaro74

    Oceniono 20 razy 20

    Lechia to nie drużyna a salon piłkarski.

  • cezar85

    Oceniono 15 razy 11

    niesamowite!!!

    lechia przegrywała już 3:0

    a przegrała 3:2

    praise the lord

  • gorniktchorze

    Oceniono 12 razy 8

    Pierwsza połowa -koncert. Druga na zawał. Krok po kroczku do pierwszej "8" marsz.
    A dziś czekamy na kolejną porażkę ku... komunistycznej z miasta na Z.

  • grzespelc

    Oceniono 1 raz 1

    Nie rozumiem, jak z tak słabym zespołem można było dopuścić do tak nerwowej koncówki.

  • bolekzruchu

    Oceniono 4 razy 0

    szczewa pewnie do końca sezonu tyle punktów nie nastukają :)))

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX