Sport.pl

Ruch Chorzów. Maciej Urbańczyk: Kule już odrzuciłem

Maciej Urbańczyk, pomocnik Ruchu Chorzów w przyszłym tygodniu podda się operacji kontuzjowanego kolana. Zawodnik przewiduje, że wróci do gry za około pół roku.
 

Kontuzja młodego zawodnika to duża strata dla Ruchu. Urbańczyk był od początku sezonu podstawowym graczem niebieskich. Jego waleczność, determinacja i pomysł na grę pomagały chorzowskiej drużynie gromadzić kolejne punkty. Niestety w meczu z Lechem Poznań defensywny pomocnik doznał urazu kolana. Z pozoru niegroźnie starcie z Kasperem Hamalainenem miało poważne konsekwencje. Zawodnik zerwał więzadła. - Po pierwszej diagnozie, która już przesądziła, że z kolanem jest źle, byłem mocno zdołowany. Teraz jednak już się z tym oswoiłem. Zacisnąłem zęby i walczę, żeby wrócić silniejszy. Kontuzje są wpisane w zawód piłkarza, ale mimo wszystko trudno się z tym pogodzić. Szkoda, że tak poważny uraz przytrafia mi się już na początku przygody z Ekstraklasą - mówi zawodnik, który jest obecnie w trakcie rehabilitacji. To dziwi, gdyż piłkarz Ruchu jest wciąż przed operacją. - Chodzi o to, żeby jak najbardziej poprawić zakres ruchu w kontuzjowanym kolanie. Dzięki temu - już po zabiegu - będę mógł szybciej wrócić do dawnej sprawności i formy. Zaraz po tym, jak doznałem kontuzji, kolano mocno mnie bolało. Chodziłem o kulach. Teraz jest jednak - na ile może być - całkiem dobrze. Kule odrzuciłem, kolano nie boli, a ja mogę się rehabilitować - opowiada. Operacja zostanie przeprowadzona w przyszłym tygodniu. Michał Helik - kolejny zawodnik Ruchu, który miał w tym roku problem z kolanem - szukał pomocy u lekarzy w Berlinie. Urbańczyk zdecydował się jednak na zabieg w Polsce.  Operacja zostanie przeprowadzona w Bieruniu pod okiem doktora Krzysztofa Ficka. - Mam nadzieję, że wszystko się uda i potem będę już tylko odliczał dni do powrotu na boisku. Kiedy to się stanie? Odpowiedź na takie pytanie zawsze jest najtrudniejsza. Lekarze mówią, że pół roku. Tyle, że tego przesądzić się nie da. Każdy organizm reaguje inaczej. Wiele zależy też ode mnie. Od mojej determinacji. Na pewno nie będę niczego na siłę przyśpieszał. Wolę wrócić o miesiąc później, niż o jeden dzień za wcześniej - deklaruje Urbańczyk.

Więcej o:
"/> Zbigniew Boniek zdradza kulisy pożegnania Piszczka: Piłkarze dogadali się ze Słoweńcami [SEKCJA PIŁKARSKA #29]