Ruch Chorzów ma plan jak zapełnić Stadion Śląski

Władze Ruchu Chorzów widzą przyszłość klubu na Stadionie Śląskim. Władze województwa śląskiego również chcą niebieskich na chorzowskim gigancie. Czy to kończy dyskusję na temat przeprowadzki 14-krotnego mistrza Polski?
Ekskluzywne materiały i ciekawostki o Ruchu Chorzów na Facebooku >>

Ruch Chorzów nie ma szans na rozwój na przestarzałym obiekcie przy Cichej. Niebieski pociąg wciąż trzyma się ligowej czołówki, ale w gronie ekstraklasowych klubów wygląda coraz bardziej egzotycznie.

Śmieszność budzi przede wszystkim arena domowych zmagań chorzowskiej drużyny. Ruch pomysłowo stara się przekuć swoją słabość w atut i przy użyciu marketingowych sztuczek i zabiegów sprawił w tym sezonie, że obiekt przy Cichej nie jest już stary, a historyczny. To jednak nie zmienia faktu, że to wciąż skansen z plastikowymi ubikacjami i miejscami, gdzie większości kibiców leje się w czasie deszczu na głowy.

Stadion Śląski będzie pierwszy

Można temu zaradzić na dwa sposoby. Wybudować nowy obiekt lub przenieść się Stadion Śląski. Ruch ma bowiem to szczęście, że w granicach miasta znajduje się obiekt o statusie legendy i olbrzymim potencjale.

- Stadion Śląski jest jak serce całej aglomeracji. Chcemy sprawić, żeby to serce zaczęło bić na nowo - mówi Dariusz Smagorowicz, prezes klubu.

Plany zakładają, że Stadion Śląski będzie gotowy w czerwcu 2017 roku. To oznacza, że Ruch mógłby rozegrać na gigancie pierwszy ligowy mecz na inaugurację sezonu 2017/18. Nowej Cichej na pewno jeszcze wtedy nie będzie. Jeżeli władze Chorzowa dotrzymają słowa, to pierwsza łopata zostanie wbita pod koniec 2016 roku.

Władze województwa chcą Ruchu na Śląskim. - Nasz plan numer 1, to stała obecność Ruchu na Stadionie Śląskim - mówi Kazimierz Karolczak, wicemarszałek województwa. Te słowa są o tyle ważne, że przecież rozmawia się też o propozycji, żeby niebiescy rozgrywali na 50-tysięczniku tylko topowe mecze, a na co dzień gospodarzyli na nowej Cichej. - Takie rozwiązanie jest niesłychanie trudne do realizacji. I przede wszystkim bardzo drogie - zaznacza prezes.

Pomysł z Ruchem na dwóch stadionach zrodził się z obawy przed tym, że kibice chorzowskiej drużyny nie zdołają zapełnić giganta. Jeżeli przyjąć, że dziś mecze niebieskich ogląda średnio 6 tysięcy osób, to trudno sobie wyobrazić, żeby po przeprowadzce frekwencja wzrosła, powiedzmy, trzykrotnie. A to i tak nie zagwarantowałoby przecież wypełnienia trybun choćby w połowie. Przypominamy, że Śląski po modernizacji będzie mógł pomieścić 54 tysiące widzów.

- Doświadczenie uczy, że nowy stadion zawsze jest magnesem dla znacznej grupy kibiców, która wcześniej nie wspierała swojej drużyny. Nie da się jednak ukryć, że wypełnienie trybun Śląskiego to wyzwanie. Tego nie da się zrobić z tygodnia na tydzień. To długotrwały proces - podkreśla Karolczak.

10 milionów na rok

Ruch zapewnia, że ma pomysł jak to zrobić, ale o szczegółach na razie nie chce mówić. Można jednak założyć, że Ruch będzie szukał kibiców na całym Śląsku. Kusił cenami biletów. A najatrakcyjniejszą ofertę skieruje do dzieci i młodzieży. Prezes Smagorowicz mówił też o pomyśle, żeby wejściówka na mecz był również biletem uprawniającym do korzystania z komunikacji miejskiej. W dniu spotkania rzecz jasna.

Ruch zapewnia, że stała obecność klubu na chorzowskim gigancie nie będzie utrudniała organizowania na Stadionie Śląskim innych wydarzeń. Chociażby koncertów. - Terminarz naszych ligowych spotkań jest znany z rocznym wyprzedzeniem. Jest więc czas, żeby wszystko spokojnie zaplanować - zaznacza Smagorowicz.

Rzecz jasna dziś nie sposób określić czy i ile klub z Cichej będzie płacił za wynajęcie Śląskiego. Można jednak założyć, że władzom województwa będzie na rękę stała obecność niebieskich na chorzowskim obiekcie.

Gdy na budowę stadionu wydaje się setki milionów złotych, to jednak warto zadbać o to, żeby ten potem żył. Żył na co dzień.

- Liczymy się z tym, że do utrzymania Stadionu Śląskiego przyjdzie nam dopłacać. Tak jak dopłaca się do służby zdrowia, komunikacji, czy kultury. Jeżeli będzie to mniej niż 10 milionów złotych rocznie, to będziemy

zadowoleni - kończy marszałek.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwujesz? >>