Sport.pl

Ruch Chorzów. Tradycja, której początku nikt nie pamięta

W kawiarence na stadionie przy Cichej w czwartkowy wieczór znowu będą łamać się opłatkiem. Spotkanie wigilijne to jeden z fundamentów historii Ruchu Chorzów.
Na co stać w tym sezonie Ruch Chorzów? Podyskutuj na Facebooku >>

Kiedy to się zaczęło? Świętej pamięci Gerard Cieślik opowiadał nam, że wigilia na Cichej odbywała się "od zawsze". - Przy okazji świąt klubowa kawiarenka zawsze była odświętnie udekorowana. Długo dbał o to Heniek Hadasik, który nie tylko świetnie grał w Ruchu w piłkę rowerową, ale na dodatek był dekoratorem wnętrz - mówił legendarny piłkarz. W spotkaniach brali udział byli piłkarze, trenerzy, działacze, ale także politycy, duchowni, dziennikarze i zaprzyjaźnieni z klubem ludzie kultury. Bywało tak, że gości było tak wielu, że spotkania opłatkowe organizowano w hali sportowej albo w wielkim namiocie na płycie boiska.

Kilka lat temu zdarzyło się, że Ruch zapomniał o tradycji. W spotkaniu wigilijnym wzięli wtedy udział tylko piłkarze i pracownicy klubu. Na głowy klubowych działaczy posypały się wtedy gromy. - Wstyd. Wigilia na Cichej była przecież symbolem klubu. Pokazywała, że ludziom skupionym wokół Ruchu chodzi o coś więcej niż tylko o kopanie piłki. Wielka szkoda, że zapomniano o tym, na co pracowało kilka pokoleń. Nie musieli robić tego z pompą. Wystarczyłby stół, biały obrus i opłatki - krytykował Mariusz Śrutwa, który wspólnie z sympatykami klubu sam zorganizował wtedy opłatkowe spotkanie.

Więcej o: