Ruch Chorzów znowu ewenementem na skalę Europy!

Ruch Chorzów znowu wyłącznie polski? Na zakończenie roku - i mecz w Niecieczy - w szerokiej kadrze zespołu z Cichej nie znalazło się miejsce nawet dla jednego obcokrajowca!


Taka sytuacja zdarza się na polskich boiskach niezwykle rzadko. Ruch Chorzów wystawił przeciwko Niecieczy wyłącznie polskich graczy. Więcej - żadnego obcokrajowca nie było również w meczowej 18-tce.

- Od dawna powtarzamy, że chcemy promować młodych polskich zawodników. Cieszę się, że nam się to udaje i cały czas mam nadzieję, że w nasze ślady pójdą inni - mówi Dariusz Smagorowicz, prezes czternastokrotnego mistrza Polski.

"Polski Ruch" nie wyszedłby jednak na boisko beniaminka Ekstraklasy, gdyby nie czerwona kartka dla Matusa Putnocky'ego. Słowak, który od roku jest podstawowym zawodnikiem niebieskich został wyrzucony z boiska podczas spotkania z Jagiellonią Białystok. W meczu z Termaliką zastąpił go Wojciech Skaba.

To jednak nie zmienia faktu, że Ruch w ostatnich latach rzadko sięga po obcokrajowców. W tym sezonie miał w kadrze Łotysza Eduardsa Visnakovsa oraz Rosjanina Rołanda Gigołajewa. Łotysz jednak jeszcze latem przeprowadził się do Belgii, a Gigołajew rozstał się z klubem po tym jak spowodował samochodową stłuczkę będąc pod wpływem alkoholu.

Początków "polskiego Ruchu" trzeba szukać wiosną roku 2013. Na Cichej pożegnali wtedy słowackiego bramkarza Michala Peskovicia, Żeljko Djokicia - obrońcę z Bośni i Hercegowiny (sam uważa się za Serba), czeskiego napastnika Pavela Sultesa, słowackiego pomocnika Gabora Strakę oraz Mindaugasa Panke - ówczesnego reprezentanta Litwy.

Działacze stwierdzili wtedy, że kolejnych obcokrajowców zatrudniać już nie chcą i słowa dotrzymali. Ruch stał się ewenementem na skalę Europy! W tamtym czasie w najwyższych ligach na Starym Kontynencie rywalizowały jeszcze tylko trzy kluby oparte wyłącznie na krajowych graczach. Były to Metalurg Lipawa z Łotwy, KI Klaksvik z Wysp Owczych i FK Gorno Lisice z Macedonii.

Polski Ruch był jedną z ligowych rewelacji. Po ośmiu miesiącach gry wyłącznie krajowym składem do drużyny dołączył co prawda Rosjanin Rołand Gigołajew, ale jego udział w zdobyciu brązowego medalu mistrzostw Polski był znikomy.

Czy teraz może wrócić Ruch oparty wyłącznie na krajowych graczach? Mało realne, gdyż Putnocky jest pewnym punktem drużyny, a o jego ewentualnym transferze też na razie cicho. - Nasza polityka transferowa na pewno się nie zmieni. Kto spodziewa się, że zimą sięgniemy po tabuny obcokrajowców będzie zawiedziony. Nadal chcemy stawiać na ludzi młodych. Na wychowanków. Nasze wyniki pokazują, że można to robić - byle mądrze i cierpliwie. Jestem dumny z takiej drużyny - kończy Smagorowicz.