Sport.pl

Ruch Chorzów. Waldemar Fornalik nie może powiedzieć "zwijam manele i odchodzę"

Za Ruchem Chorzów bardzo dobra runda jesienna Ekstraklasy. Niebiescy zdobyli 31. punktów co plasuje ich na 5. miejscu w lidze. - Na początku sezonu nikt nie dawał Ruchowi szans na to, że może być tak wysoko w tabeli - przypomina Jan Benigier, trzykrotny mistrz Polski w barach klubu z Cichej.


- Raczej wszyscy mówili, że jest to pierwszy zespół do spadku, a w najlepszym wypadku będzie walczył o utrzymanie. Moje zdanie było troszkę odmienne z tego względu, że mnie, jeżeli chodzi o grę Ruchu, podpowiada nie tylko rozum, ale jeszcze serce. W tym momencie wygrałem - podkreśla przed laty znakomity napastnik.

Benigier nie może się też nachwalić trenera Waldemara Fornalika. - To jedyny szkoleniowiec w Polsce, który pracuje "u siebie". Inaczej podchodzi się do pracy, jeżeli robi się to dla siebie, w swoim domu, a inaczej jeśli dla kogoś i nie jest się zbytnio zaangażowanym, czyli na zasadzie: chciałbym, ale jak przegram to "zwijam manele" i odchodzę. Na trenerze Fornaliku ciąży zupełnie inna presja. On sobie nie może pozwolić na to, że powie: nie wyszło mi, trudno. On musi angażować całego siebie, bo to jest jego klub. Nie do końca potrafię to wytłumaczyć, patrząc nawet z punktu psychologicznego. Większość dziennikarzy tego nie rozumie, bo często tłumaczą mi, że pracuje się dla pieniędzy. Jednak oprócz pieniędzy zawsze zostaje coś innego, bardziej wartościowego. Tym dla trenera Fornalika jest Ruch - podkreśla Benigier.

Więcej o: