Sport.pl

Ruch Chorzów. Dariusz Smagorowicz po WDŚ: Górnik był syty. Ruch jest głodny

- Wygrane w Wielkich Derbach Śląska, szczególnie w meczach rozgrywanych w Zabrzu, zazwyczaj były dla nas zapowiedzią czegoś dobrego. Teraz też mamy takie poczucie, ale jednak pamiętamy o tym, że Górnik nie jest w najlepszej dyspozycji - mówi Dariusz Smagorowicz, prezes Ruchu Chorzów.

Stwórz własną drużynę i Wygraj Ligę!



Niebiescy popsuli Górnikowi fetę związaną z otwarciem nowego stadionu. W Zabrzu lepszą drużyną był Ruch (2:0), który jest coraz bliższy wywalczenia miejsca w mistrzowskiej ósemce. Przed Górnikiem walka o utrzymanie w lidze.

Wojciech Todur: - Stało się tak jak Pan przewidywał. Po słabym meczu z Zagłębiem Lubin (0:0), na początek ligowej wiosny, przekonywał Pan, że już Górnik będzie miał z Ruchem olbrzymie problemy

Dariusz Smagorowicz: - To był racjonalny osąd. Kibice, dziennikarze obserwują zespół z boku. Widzą, że coś szwankuje, ale nie zawsze wiedzą, jaka jest tego przyczyna. W piłce, na boisku rzecz jasna nie zawsze można znaleźć odpowiedź na każde pytanie. W tym wypadku jednak tak było. Wiedzieliśmy dlaczego zespół prezentował się słabiej na tle Zagłębia Lubin. Wiedzieliśmy też co zrobić, żeby w Zabrzu wyglądało to znacznie lepiej. To jednak wciąż były derby. Mecz, w którym może wydarzyć się wszystko. Spotkanie na nowym stadionie. Pod olbrzymią presją. Poradziliśmy z tym sobie wyśmienicie. A na boisku byliśmy po prostu lepsi.

Problemy Górnika Zabrze też Pan wieszczył. I to już przed sezonem

- Mówiłem tak, bo ten zespół wydał mi się latem syty. Ruch był głodny - nauki, zwycięstw, nowych doświadczeń. A Górnik był w moim odczuciu syty. W Chorzowie mamy młodszy zespół niż w Zabrzu. Podczas Wielkich Derbów Śląska średnia wieku naszego zespołu oscylowała wokół 24 lat. Górnik - po zmianach - miał drużynę, której średnia wieku dobiegała 32 lat. To za dużo.

To wszystko prawda, ale w Ruchu też są gracze dobiegający 40-tki, że wspomnę Łukasza Surmę. No i właśnie ten Surma był zdaniem wielu najlepszy na boisku

- Łukasz Surma, Maciej Iwański, Marek Zieńczuk - to nasi "starsi panowie", jak ja to o nich mówię. Doświadczeni zawodnicy, którzy potrafią grać w piłkę. Kto wie, może w innym klubie nie mieliby miejsca na boisku? Może nie byliby tak dobrze przygotowani do rozgrywek? W Chorzowie hasają jednak, jak za najmłodszych lat. W tym również nie ma przypadku.

Nie chcę się wymądrzać, ale uważam, że Górnik będzie miał wiosną problemy. Czytałem o zimowych przygotowaniach zabrzan i nie wyglądało to dobrze. Tymczasem przerwa była krótka, a liga będzie teraz tak intensywna, że o poprawki na bieżąco będzie niezwykle trudno.

A z młodych graczy Ruchu kogoś by Pan wyróżnił?

- Mnie podoba się to, że bramkę zdobywa Paweł Oleksy, a my myślimy o nim, że to już doświadczony zawodnik. Pewnie, to ukształtowany gracz, ale ma dopiero 24 lata. To jest nasza siła. Bardzo podobała mi się współpraca trójki Kamil Mazek, Patryk Lipski i Mariusz Stępiński. Górnik nie miał odpowiedzi na ich grę.

O Mazku wszyscy mówią, że jest szybki. To akurat jasne. Wystarczy na niego spojrzeć. Tyle, że Mazek też się zmienia. Jeszcze jesienią trzymał się kurczowo linii bocznej boiska. Teraz coraz częściej schodzi do środka i robi to samo. Ucieka. Stwarza przewagę. Gubi rywali. Właśnie takie akcje zapewniły nam wygraną w Zabrzu.

Jesienią pisaliśmy, że tak jak nie warto przyzwyczajać się do wygranych Ruchu, tak samo nie ma co się denerwować po kolejnych porażkach. Ruchowi brakowało wtedy stabilizacji. Myśli Pan, że to już ta chwila, gdy od niebieskich można zacząć wymagać więcej?

- Na pewno nikt nie usłyszy ode mnie jakiś triumfalnych słów. Dalej będziemy robić swoje. Wygrane w Wielkich Derbach Śląska, szczególnie w meczach rozgrywanych w Zabrzu, zazwyczaj były dla nas zapowiedzią czegoś dobrego. Teraz też mamy takie poczucie, ale jednak pamiętamy o tym, że Górnik nie jest w najlepszej dyspozycji. Ten mecz nie może być dla nas wyznacznikiem. Musimy starać się grać jeszcze lepiej.

Przed nami bardzo trudne spotkania. Legia Warszawa, Cracovia, Pogoń Szczecin, Lech Poznań, Wisła Kraków, Śląsk Wrocław, Lechia Gdańsk. My naprawdę mamy trudny terminarz. Każdy z tych meczów jest rzecz jasna do wygrania, ale to zawsze będą ciężkie boje z olbrzymim znakiem zapytania przy wyniku.

Pana telefon wciąż dzwoni z gratulacjami?

- W czasie meczu telefon miałem wyłączony. Włączyłem go po 23. i wtedy ruszyła lawina, która zapchała mi skrzynkę. To było bardzo miłe. Teraz jednak trzeba się wyciszyć. Schłodzić głowy. Przed nami kolejne zadanie do wykonania.

Ekskluzywne materiały i ciekawostki o Ruchu Chorzów na Facebooku >>

Więcej o:
Komentarze (1)
Ruch Chorzów. Dariusz Smagorowicz po WDŚ: Górnik był syty. Ruch jest głodny
Zaloguj się
  • zmeczony22

    Oceniono 11 razy 5

    zapomniał pan dodać Górnik jest "Ruski" a Ruch Śląski. I więcej mówić nie trzeba.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX