Ruch Chorzów. Kamil Mazek widział, jak przez mgłę

Kamil Mazek rozegrał przeciwko Cracovii chyba swój najlepszy mecz na boiskach Ekstraklasy, a wszystko to z mocno podbitym okiem, na które ledwo co widział.

Zostań Prezesem i zbuduj Własną Drużynę!



Mazek ucierpiał we wcześniejszym meczu z Legią, gdy rywal zdzielił go w oko łokciem. Mimo urazu zawodnik zagrał z Cracovią. W klubie usłyszeliśmy jednak, że na opuchnięte oko ledwo co widział.

Mimo to skrzydłowy był najlepszy na boisku. Dynamiczny, pomysłowy. Szkoda, że do jednej bramki nie dołożył kolejnych.

- Gra, którą zaprezentowaliśmy w meczu z Cracovuą na pewno cieszy. Wynik niestety już nie. Bardzo dobrze czułem się na boisku i myślę, że to było widać. Wiele osób chwaliło mnie za dobrą technikę gry. Myślę, że jest ona zawsze na takim samym poziomie. Może tylko było więcej indywidualnych zagrań z mojej strony, przez co wydawało się, że jest lepiej niż było. Słyszałem, że mogło to być spowodowane tym, że dostałem w oko w poprzednim meczu, ale zaznaczam, że drugi raz przez coś takiego nie chciałbym przechodzić - uśmiecha się skrzydłowy Ruchu.

Teraz przed niebieskimi wyjazdowy mecz w Szczecinie. - Zostało pięć spotkań do końca rundy zasadniczej i w każdym będziemy musieli walczyć o punkty i zwycięstwo. Pierwsza taka okazja będzie w meczu z Pogonią, który musimy wygrać. Chcemy pozostać w tej górnej ósemce, ale musimy to potwierdzić na boisku - podkreśla.



Więcej o: