Sport.pl

Ruch Chorzów. Historia pewnego karnego Waldemara Fornalika

Rzuty karne nie są w tym sezonie wielkim atutem Ruchu Chorzów. Z sześciu jedenastek, jakie wykonywali dotąd gracze niebieskich, udało się wykorzystać trzy.
Ekskluzywne materiały i ciekawostki o Ruchu Chorzów na Facebooku >>

O rzutach karnych mówi się, że to loteria. Gdy jednak z pojedynku górą wychodzi bramkarz, to strzelec zawsze dostaje łatkę przegranego. W tym sezonie w Ruchu za strzelanie karnych odpowiadają Mariusz Stępiński i Patryk Lipski. Lipski z trzech wykonywanych karnych wykorzystał jednego. Stępiński ma taki sam bilans.

O tym, że zmarnowany karny bywa kosztowny powtarzać nie trzeba. W przypadku Ruchu mogło to jednak mieć fatalne konsekwencje. Zmarnowany przez Lipskiego rzut karny w doliczonym czasie gry meczu z Wisłą Kraków mógł przecież zaważyć na tym, że Ruchu zabrakłoby w grupie mistrzowskiej.

- Staramy się ćwiczyć ten element gry. Wiadomo jednak, że w czasie meczu przychodzą dodatkowe emocje i różne z tym bywa - mówi Waldemar Fornalik.

Zapytaliśmy trenera o to, jak on radził sobie ze stresem w czasie wykonywania jedenastek. Okazało się jednak, że tylko raz w karierze stanął przed takim wyzwaniem. - To był mecz Pucharu Polski i seria jedenastek, która decydowała o awansie. Może to było spotkanie z Avią Świdnik? A może z Błękitnymi? Nawet nie jestem pewny czy trafiłem - zawiesił głos szkoleniowiec.

Postanowiliśmy to sprawdzić. Najpierw mecz z Avią Świdnik. To spotkanie odbyło się 9 października 1985 roku w piątej rundzie (1/8) Pucharu Polski. Ruch w składzie z Fornalikiem, Januszem Jojko, czy Mieczysławem Szewczykiem zremisował w regulaminowym czasie gry (1:1). Dogrywka nie przyniosła rozstrzygnięcia, a rzuty karne lepiej wykonywała drugoligowa wówczas Avia.

Fornalik nie był jednak wyznaczony do wykonywania rzutów karnych. Decydującą jedenastkę przestrzelił Józef Nowak, który posłał piłkę nad poprzeczkę.

Szukam więc dalej... Błękitni. No i nie znajdujemy takiego spotkania. Tropy wiodą jednak do Kielce, ale do meczu z Koroną - tyle, że rozgrywanego na stadionie Błękitnych.

29 sierpnia 1990 roku odbył się pierwszy, historyczny mecz Korony z Ruchem. Działo się to w 1/16 Pucharu Polski. Zainteresowanie meczem było tak duże, że spotkanie postanowiono rozegrać nie na ówczesnej Koronie, a większym stadionie Błękitnych.

To było zacięte spotkanie, w którym prym wiedli bramkarze Mariusz Mucharski i Piotr Lech. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem, a gdy doszło do wykonywania rzutów karnych, to zapadały już ciemności.

Korona wygrała serię jedenastek 2:1, a do jednego rzutu karnego podszedł Fornalik i... trafił w poprzeczkę.

Skład Ruchu z tamtego meczu: Lech - Fornalak, Waleszczyk, Gawenda, Fornalik - Szewczyk, Wagner, Musiał (46 M. Mosór), Bednarz, Klukowski (78 Bąk) - Jaworek.

Dodajmy, że Błękitnych, ani tamtego stadionu już nie ma. Na jego gruzach powstał obiekt miejski, który służy dziś Koronie.



Więcej o: