Sport.pl

Ruch Chorzów. Maciej Urbańczyk: Przykład Mariusza Stępińskiego inspiruje

- To był dla mnie bardzo przyjemny moment. W końcu opuściłem salkę rehabilitacyjną i wróciłem na boisko. Założyłem korki. Poczułem pod nogami trawę - wspomina ostatnie miesiące Maciej Urbańczyk - pomocnik Ruchu Chorzów, który wraca do gry po kontuzji kolana.
Mija siedem miesięcy od chwili, gdy Maciej Urbańczyk - pomocnik niebieskich - nie pojawia się na boisku. Na szczęście w jego przypadku rehabilitacja przebiega zgodnie z planem i wszystko wskazuje na to, że już od pierwszego treningu w okresie przygotowawczym będzie do dyspozycji trenera Waldemara Fornalika.

Ekskluzywne materiały i ciekawostki o Ruchu Chorzów na Facebooku >>

Wojciech Todur: Twoi koledzy z pierwszej drużyny są na urlopach, a czym się zajmuje Maciej Urbańczyk?

Maciej Urbańczyk: - Zacząłem trenować z drużyną rezerw. Chcę się wzmocnić. Fizycznie i psychicznie. Na razie nie myślę o żadnych urlopie. Może potem uda się gdzieś wyjechać na kilka dni, ale teraz liczy się tylko praca. Właśnie mija siedem miesięcy od chwili, gdy doznałem kontuzji kolana. To długo, więc nie chcę już stracić ani dnia więcej. Pierwszy zespół Ruchu wraca do pracy 9 czerwca. Chcę być tego dnia gotowy do treningów z pełnym obciążeniem.

Wracasz do gry po zerwaniu, a potem rekonstrukcji więzadła. Wiesz na czym w ogóle polega ta operacja?

- Zabieg polega na wycięciu starego, zerwanego więzadła i wstawieniu nowego, które trzeba pobrać z innego miejsca. W moim przypadku był to mięsień czworogłowy uda.

Jednym zdaniem, żeby uzdrowić jedno miejsce w organizmie, trzeba naruszyć drugie...

- Dokładnie. Udo zostało przecięte na długości ośmiu centymetrów. Po operacji bardziej doskwierało mi to udo, niż kolano. Lekarze uspokajali jednak, że to się zdarza. Ból towarzyszył mi przez półtora tygodnia. Potem było już tylko lepiej.

Nie tak dawno rozmawiałem z Michałem Helikiem - Twoim kolegą z zespołu, który również zmaga się z urazem kolana. W jego przypadku rehabilitacja, a co za tym idzie powrót do pełni sił, idzie jednak, jak po grudzie. U Ciebie wszystko przebiega zgodnie z planem?

- Nie chcę zapeszać, ale poza małymi szczegółami wszystko jest pod kontrolą. Tyle, że przypadek mój i Michała są różne. Nie da się ich porównać. Łączy nas tylko to, że mieliśmy problem z kolanem. Zerwanie więzadła jest poważnym, ale i częstym wśród piłkarzy urazem. Przez lata udało się wypracować schematy, które pomagają piłkarzowi wrócić na boisko.

Po prostu wiadomo co robić. W przypadku Michała tych znaków zapytania było znacznie więcej. Już postawienie diagnozy nie było taką oczywistą sprawą. Trzymam za niego kciuki.

Na czym polegają te "schematy", o których wspomniałeś?

- Na przykład na tym, że po rekonstrukcji więzadeł zawsze zaczyna się od chodzenia o kulach. W moim przypadku trwało to przez cztery tygodnie. Potem zaczyna się praca. Zginanie, napinanie mięśni. Zajęcia z piłkami. To wszystko, żeby wciąż pobudzać mięśnie do pracy. W użyciu są wtedy specjalne piłki, które można chociażby dociskać do ściany.

Potem odstawia się kule i zaczynają się ćwiczenia stabilizujące. Pracuje się wtedy nad tzw. czuciem głębokim. Po 10-12 tygodniach można zacząć truchtać. To był dla mnie bardzo przyjemny moment. W końcu opuściłem salkę rehabilitacyjną i wróciłem na boisko. Założyłem korki. Poczułem pod nogami trawę.

Taki okres trwał około trzech tygodni. Po nim zaczęły się w końcu zajęcia z piłką. Delikatne zwroty. Prowadzenie piłki. I tak powoli doszliśmy do tego, co mam dziś.

Często mówi się o tym, że po tak poważnej kontuzji zostaje w głowie pewna blokada psychiczna. Że piłkarz zwyczajnie się boi ostrych starć. Jak będzie z Tobą, pomocnikiem, który walkę ma wpisaną w piłkarskie DNA?

- Jest coś w tym. To był jednak poważny uraz, więc trudno, żebym nie myślał o ewentualnych konsekwencjach. Tyle, że jestem pewny, że to z czasem minie. Tak naprawdę ta noga jest teraz mocniejsza. Lepiej obudowana mięśniami. Lekarze powtarzają, że nie ma się czego obawiać. Koledzy z boiska podpowiadają, że obawy miną podczas meczu, gdy ktoś mi tę nogę "przetrąci". Chodzi o to, że pierwsze mocne starcie na boisku sprawi, że na dobre uwierzę, że nic mi nie grozi.

W czerwcu wróci do pracy nowy Ruch. Na razie wiadomo, że nie będzie Marka Szyndrowskiego. Kontrakt kończy się też Markowi Zieńczukowi. Ile znaczyli dla Ciebie akurat Ci zawodnicy?

- Wiele. W szatni Ruchu starszyzna naprawdę jest przychylna młodym zawodnikom. Marek Szyndrowski pomagał mi wejść do zespołu. On jest wychowankiem, ja jestem wychowankiem. Można powiedzieć, że nadawaliśmy na tych samych falach. Szkoda, że już razem w Ruchu nie zagramy. W czerwcu na pewno będzie jednak okazja, żeby się spotkać i pożegnać.

No to teraz pytanie o rówieśnika... Myślisz, że Mariusz Stępiński pojedzie na Euro do Francji?

- Bardzo mu tego życzę. Zapracował na takie wyróżnienie. Jest już bardzo blisko... Przykład Mariusza powinien być inspiracją dla wielu graczy. Latem minionego roku niewielu by postawiło, żeby będzie grał tak dobrze i skutecznie. Rok pracy może naprawdę wiele zmienić.

Będziesz śledził mecze podczas Euro? Jesteś telewizyjnym kibicem?

- Zdecydowanie tak! Meczów Polaków na pewno nie odpuszczę, ale mam nadzieję, że będzie na tyle czasu, żeby oglądać też inne spotkanie. To przecież piłkarskie święto.

A na zbliżające się Igrzyska w Rio również czekasz?

- Czekam, ale nie tak jak na Euro. Na pewno będą oglądał spotkania piłkarzy ręcznych i mam nadzieję, że również - po wywalczeniu kwalifikacji - siatkarzy.

Zdjęcie Zina komplet piłkarski TOPAZ Zdjęcie Zina strój piłkarski benites Zdjęcie Zina strój piłkarski figaro
Zina komplet piłkarski TOPAZ Zina strój piłkarski benites Zina strój piłkarski figaro
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info






















Więcej o:
Komentarze (2)
Ruch Chorzów. Maciej Urbańczyk: Przykład Mariusza Stępińskiego inspiruje
Zaloguj się
  • Michał Tre

    Oceniono 5 razy 3

    Helik wracaj bo idziemy na puchary w nowym sezonie. Kiedy terminarz ekstraklasy ? :-)

  • sylwesterreaktywacja

    Oceniono 6 razy 2

    wracaj Maciek bo na gre Hanzela patrzec sie nie da,a paczkowi juz sie nie chce i mam nadzieje ze odejdzie

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX