Druga ligowa porażka siatkarzy Jastrzębskiego Węgla

W meczu na szczycie Plus Ligi jastrzębianie przegrali na wyjeździe z PGE Skrą Bełchatów.
Chcesz współtworzyć nasz portal? Polub nas na Fejsie >>

Jastrzębski Węgiel zaczął sezon od falstartu, jakim była porażka u siebie z Indykpolem AZS Olsztyn. Pięć kolejnych spotkań jednak wygrał, w tym z mistrzem i wicemistrzem Polski. Doskonałą formę potwierdził w pierwszym secie w Bełchatowie. Zaczął od prowadzenia 5:1, ale PGE Skra odrobiła straty dzięki zagrywkom Andrzeja Wrony i szczelnemu blokowi. Rozpędzona sama osiągnęła trzypunktową przewagę (13:10), by... stanąć. Od wyniku 15:16 gospodarze stracili pięć punktów z rzędu. Nie pomagały zmiany, przerwy, bełchatowianie nie potrafili przebić się na drugą stronę siatki.

Sytuacja powtórzyła się w drugiej partii. Wtedy też na zagrywkę poszedł Michal Masny, a swoje - jak zwykle w meczach PGE Skry - dołożył sędzia Paweł Burkiewicz (ten sam, który razem z Maciejem Twardowskim podejmował kontrowersyjne - na niekorzyść Skry - decyzje w ćwierćfinałach poprzedniego sezonu z Resovią). Nie zmienia to jednak faktu, że Jastrzębski Węgiel grał bardzo dobrze, a przekleństwem były ustawienia ze słowackim rozgrywającym w polu serwisowym. Po jego zagrywce pomylił się nawet Stephane Antiga i goście prowadzili 22:21.

Jednak w zespole z Bełchatowa jest Mariusz Wlazły, który nawet w słabszej formie jest bardzo groźny. Kapitan PGE Skry poszedł na zagrywkę i jeden punkt zdobył bezpośrednio, zaś drugi jego drużyna dopisała sobie po bloku. Gospodarze mogli wygrywać 24:23, lecz Wojciech Włodarczyk pomylił się w ataku, choć naprzeciwko nie miał bloku. Gospodarze obronili dwie piłki setowe, by dostać prezent od rywali. Najpierw piłka przełamała palce Michała Kubiaka po serwie Wrony, zaś w kolejnej akcji sędziowie odgwizdali Masnemu nieczyste odbicie.

Później była przerwa i związany z nią spadek poziomu gry. Mnożyły się popsute zagrywki, nieudane ataki, nieporozumienia. Lepiej zaczął Jastrzębski Węgiel, który popełnił mniej błędów i wyszedł na prowadzenie 11:7. Bełchatowianie nie zwiesili jednak głów i krok po kroku odrabiali straty. Znów dobrą zmianę dał Samuel Tuia, dzięki czemu Wlazły nie był osamotniony w ataku. Pojedynek był wyrównany i znów rozstrzygnięcie zapadło w końcówce. Lepiej wytrzymała ją PGE Skra. Przewagę zniwelował asem Wlazły, a zdenerwowani jastrzębianie (Łasko i Mateusz Malinowski) popełnili dwa błędy.

Nie można jednak nie wspomnieć o świetnych zagrywkach gospodarzy. Praktycznie wszyscy sprawiali przeciwnikom ogromne problemy. Może nie zdobywali bezpośrednio punktów, ale bardzo utrudniali rozegranie akcji. W czwartej partii PGE odskakiwała na kilka punktów, by po tradycyjnych dla niej przestojach pozwolić się dogonić. Kapitalnie grał Wlazły, nie do zatrzymania w ataku, a po serwach Kłosa czy Nicolasa Uriarte goście musieli często tylko przebijać piłkę. Argentyńczyk zresztą został MVP spotkania, a jego drużyna zrównała się punktami z prowadzącym przed siódmą kolejną w tabeli Jastrzębskim Węglem.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwujesz? >>

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały