Sport.pl

Jastrzębski Węgiel awansował do Final Four!

W polskiej wojnie o Final Four Ligi Mistrzów znów górą Jastrzębski Węgiel. Po raz drugi zasłużenie pokonał mistrzów Polski z Rzeszowa. Nasza drużyna zagra w turnieju finałowym w tureckiej Ankarze. Rewanżowy pojedynek zakończył się właściwie już po trzecim secie, gdy ekipa Lorenzo Bernardiego wygrała drugi, brakujący do awansu set.
Jastrzębski Węgiel wygrał i zapewnił sobie awans w Rzeszowie pomimo wielu sędziowskich pomyłek, które krzywdziły śląski zespół. Sędziowie nie widzieli, jak rzeszowianie dotykali siatki, czy antenki. Arbiter popełnił taki błąd nawet w chwili, gdy nad siatką wisiała piłka meczowa. Na szczęście jastrzębianie mieli nerwy ze stali i w kolejnych akcjach atakowali piłkę jeszcze mocniej i precyzyjniej. To już drugi raz Jastrzębski Węgiel zagra w prestiżowym turnieju Final Four Ligi Mistrzów, który odbędzie się w Ankarze (22-23 marca). Oprócz klubu ze Śląska pewny gry o tytuł najlepszej drużyny w Europie jest gospodarz imprezy Halbank Ankara. Nasz klub rywalizował z drużyną z Turcji w fazie grupowej LM. W pierwszym meczu górą był Halbank (3:1), ale rewanż należał już do Jastrzębskiego Węgla (3:2). Dwóch pozostałych finalistów wyłonią mecze Zenitu Kazań z Coprą Elior Piacenza (rewanżowe spotkanie odbędzie się w środę) oraz Diatec Trentino z Biełogorie Biełgorod (mecz w czwartek).

Jastrzębski Węgiel drugi raz w historii śląskiego klubu zagra w elitarnym gronie czterech najlepszych zespołów w Europie. Po raz pierwszy ta sztuka udała mu się w sezonie 2010/2011. Pomarańczowi wywalczyli sobie wówczas prawo gry w Final Four Ligi Mistrzów we włoskim Bolzano. W silnie obsadzonym turnieju finałowym (Trentino Volley, Zenit Kazań, Dynamo Moskwa) jastrzębianie zajęli ostatecznie 4. miejsce, ale w starciu z gigantami europejskiej siatkówki zaprezentowali się z bardzo dobrej strony.

Skrzydłowi imponowali

Przed wczorajszym spotkaniem więcej szans na awans miał Jastrzębski Węgiel, który przecież wygrał pierwszy mecz 3:0. Asseco Resovia miała za sobą halę, kibiców, ale też ogromną odpowiedzialność. Stawka meczu była ogromna, ale obie ekipy nie wyglądały na sparaliżowane. Wręcz przeciwnie, pokazały bardzo dobrą siatkówkę, a mecz rozstrzygał się w najdrobniejszych szczegółach. W tych lepiej prezentowali się jastrzębianie, którzy szczególnie blokiem robili więcej szkody rzeszowianom niż odwrotnie. A wiadomo, że w siatkówce wygrywa się blokiem. Długo jednak żadnej z ekip nie udało się powstrzymywać rywala. Obaj rozgrywający dobrze prowadzili grę, a w ataku po obu stronach imponowali skrzydłowi (Michał Łasko 100 procent skuteczności w pierwszym secie, Olieg Achrem - 71). Początkowo delikatne prowadzenie miała ekipa gości, ale później do głosu doszli resoviacy. Prowadzili nawet 23:21, ale za chwilę zbyt niska wystawa Fabiana Drzyzgi wrzuciła na blok Węgra Petera Veresa, za chwilę w antenkę zaatakował Niemiec Jochen Schops, a Jastrzębski Węgiel powtórzył blok, tym razem na Achremie, i objął prowadzenie w meczu. Do szczęścia, czyli awansu, potrzebował już tylko jednego seta.

Wydawało się, że to już formalność. Resoviacy byli wyraźnie podłamani przegraną końcówką. Dodatkowo siadło im przyjęcie i Jastrzębski Węgiel szybko objął prowadzenie w drugim secie 8:4. Asseco Resovia była w poważnych tarapatach. Sukcesywnie jednak próbowała odrabiać straty. Jastrzębie zaczęło mieć większe problemy z zagraniami Łukasza Perłowskiego i przewaga zaczęła maleć.

W połowie partii wszystko zaczęło się od nowa, a obie strony nie szczędziły sobie razów. To była wojna na najwyższym poziomie, a skrzydłowi nie chcieli się pomylić. Grali na tak wysokim procencie skuteczności, jaki rzadko spotyka się na ligowych parkietach. Ale ktoś wreszcie musiał się pomylić. Padło na Jastrzębski Węgiel. Najpierw goście wpuścili asa Schopsa, za chwilę Krzysztof Gierczyński został zablokowany przez Drzyzgę i miejscowi osiągnęli przewagę, którą zamienili na zwycięstwo w secie. Walka o Final Four trwała dalej.

Taniec radości

Teraz w natarciu miała być Asseco Resovia. I była, podobnie jak Jastrzębski Węgiel set wcześniej. Tym razem to rzeszowianie prowadzili kilkoma punktami (14:10), a goście gonili wynik. Rękę do nich zaczęli wyciągać też miejscowi, którym wpadło kilka bezpańskich piłek. Z całej przewagi nie zostało nic, a gdy wpuszczony chwilę wcześniej na boisko Holender Rob Bontje zagrał dwa asy, jastrzębianie byli już o krok od wyjazdu do Ankary. Prowadzili 20:18 i brakowało im pięciu punktów, by zakończyć rywalizację. Za chwilę trzech (22:19), ale losy rywalizacji rozstrzygnęła dopiero kolejna zacięta końcówka. Sporo emocji dostarczyli też sędziowie, którzy nie widzieli wszystkiego, co działo się na boisku. Ale nie przeszkodzili Jastrzębskiemu Węglowi w awansie do Final Four. Swoją robotę wykonał oczywiście Michał Łasko i goście oszaleli z radości. W meczu było co prawda 2:1, ale rywalizacja się skończyła. Jastrzębianie zdobyli dwa sety, a że wygrali pierwszy mecz 3:0, zapewnili sobie awans do Final Four Ligi Mistrzów. Byli lepsi od mistrzów Polski przede wszystkim w ataku. W trzecim secie zdobyli 17 punktów po skutecznych zbiciach, resoviacy 9.

Towarzyskie granie

W czwartej partii obaj trenerzy wpuścili na boisko drugie składy swoich drużyn, na ile oczywiście mogli. Lorenzo Bernardi wymienił nawet libero, dając pograć Jakubowi Popiwczakowi, a Andrzej Kowal w połowie partii wpuścił na atak... Wojciecha Grzyba, nominalnego środkowego bloku, który trenuje na tej pozycji z powodu kontuzji Dawida Konarskiego. Grzyb został przyjęty gromkimi brawami i kilka piłek skończył. Ożywił też nieco publiczność, która po trzecim secie nieco opadła w emocjach. W tej grze towarzyskiej znów lepszy okazał się Jastrzębski Węgiel, który wygrał ostatnią partię, znów na przewagi, i cały mecz.

Asseco Resovia - Jastrzębski Węgiel 1:3 (25:27, 25:23, 24:26, 24:26)

Asseco Resovia: Drzyzga, Veres, Perłowski, Schops, Achrem, Nowakowski oraz Penczew (libero), Masłowski (libero), Kosok, Grzyb, Tichacek, Lotman. Jastrzębski Węgiel: Masny, Kubiak, Pajenk, Łasko, Gierczyński, Czarnowski oraz Wojtaszek (libero), Bontje, Popiwczak (libero), Malinowski, Marechal, Filippov. Sędziowali: Milan Rajkovic (Chorwacja) i Boris Skudnik (Słowenia). Widzów: 5 tys.

W pierwszym meczu: 3:0 dla Jastrzębskiego Węgla. Awans do Final Four: Jastrzębski Węgiel.

Czy Jastrzębski Węgiel wygra Final Four w Turcji?
Więcej o:

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 27 29:9 9 1
2 Jastrzębski Węgiel 25 27:14 9 3
3 VERVA Warszawa 24 28:12 9 1
4 PGE Skra Bełchatów 22 25:14 7 3
5 Trefl Gdańsk 19 24:15 7 3
6 Indykpol AZS Olsztyn 19 25:18 7 3
7 Aluron Virtu CMC Zawiercie 18 22:23 6 6
8 Cerrad Czarni Radom 16 21:23 5 6
9 GKS Katowice 12 21:26 3 7
10 Cuprum Lubin 11 17:25 4 7
11 MKS Ślepsk Suwałki 8 11:19 3 5
12 Asseco Resovia 8 13:25 2 8
13 BKS Visła Bydgoszcz 5 11:33 0 11
14 MKS Będzin 2 8:26 1 8

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały