Młody Wojciechowski kopie piłkę prawą nogą. Będzie gwiazdą GieKSy?

Gwiazdor GKS-u Katowice lat 90. Sławomir Wojciechowski do perfekcji opanował sztukę uderzenia piłki lewą nogą z rzutów wolnych i rożnych. Okazuje się, że jego syn Kamil nie poszedł w ślady ojca.
18-letni Wojciechowski junior od wtorku trenuje z zespołem GKS-u , który przebywa na zgrupowaniu w Kamieniu.

Pojawienie się byłego gracza Lechii Gdańsk na testach nie wzbudziłoby pewnie żadnych emocji, gdyby nie jego tata. Sławomir Wojciechowski był w przeszłości czołowym zawodnikiem GieKSy i ulubieńcem fanów. Udane występy w Katowicach zaowocowały jego transferem do FC Aarau, a następnie Bayernu Monachium. Teraz w jego ślady chce iść syn. Czy jest równie utalentowany?

- To zupełnie inny zawodnik niż ja. Gra jako typowy środkowy napastnik. Jest taką klasyczną "dziewiątką". Do tego kopie piłkę prawą nogą, a nie jak ja - lewą. Czy potrafi równie dobrze, wykonywać stałe fragmenty gry? Hmm... Powiedzmy, że sporo ćwiczymy indywidualnie - uśmiecha się Sławomir Wojciechowski. - Syn ma jednak wiele innych zalet. Gdybym ja miał niektóre jego cechy, to do teraz grałbym w Bayernie - żartuje dawny as z Bukowej.

Kamil Wojciechowski uczył się postaw futbolu nie tylko w Lechii, ale także w szkółce w niemieckim Bonn. Przez ostatnie miesiące nie grał jednak nigdzie. - Skończył mu się kontrakt z Lechią i trafił do zespołu z Kościerzyny. Mógł tam jednak tylko trenować, bo został zgłoszony już po zamknięciu okienka transferowego. Absurdalny przepis blokował mu możliwość występów - wyjaśnia Wojciechowski senior.

Ojciec piłkarza nie boi się, że oczekiwania kibiców wobec Kamila mogą być olbrzymie. - Z taką presją spotkał się już w Lechii i musiał sobie z tym radzić. Chciałem, żeby trafił do GKS-u, bo z własnego doświadczenia wiem, że warto być w takim klubie. Poza tym Kamil jako dziecko mieszkał przecież w Katowicach i wielokrotnie kibicował mi na Bukowej - przypomina Sławomir Wojciechowski.