Sport.pl

Legenda katowickiej piłki kończy 50 lat

Najlepszy piłkarz w historii GKS-u Jan Furtok świętuje w piątek okrągłe urodziny. Jakie ma życzenie? Wiadomo: GieKSa w ekstraklasie.
Fani Ruchu Chorzów mogą się spierać czy najlepszym piłkarzem tego klubu był Ernest Wilimowski czy Gerard Cieślik. Kibice Górnika Zabrze mogę dyskutować, czy dla ich klubu więcej zrobił Ernest Pohl czy Włodzimierz Lubański. W GKS-ie Katowice sprawa jest jasna - tu numerem jeden jest Jan Furtok. Były napastnik, trener, dyrektor i prezes, a obecnie doradca zarządu, kończy w piątek 50 lat.

Maciej Blaut: Okrągłe urodziny to dla Pana ważna data?

Jan Furtok: Wszyscy mówią, że to pół życia. Pojawia się więc trochę adrenaliny. Alojzy Łysko (legendarny trener GKS-u przyp. red.) zawsze mówił, że po 50 już nie wolno grać (śmiech).

Na zdrowie chyba Pan nie może narzekać.

- Przyznam, że trochę mnie już w krzyżu boli. Na achillesy to od zawsze narzekałem. Pamiętam, że jak wyjeżdżałem do Hamburga, to myślałem, że z transferu nic nie będzie jak mi je prześwietlą. Bardzo się bałem, że lekarz nie da zgody na grę. Zrobił jednak prześwietlenie i powiedział, że takie Achillesy to wszyscy mają.

Często można Pana zobaczyć w meczach pokazowych.

- Chcieliśmy zrobić w GKS-ie drużynę oldbojów, ale nic z tego nie wyszło. Załatwiłem nawet dla nas boisko raz w tygodniu. Zadzwoniłem do wszystkich, ale przyszliśmy tylko ja i Marek Koniarek. Niektórzy twierdzą, że są za starzy, ani ci młodsi się jakoś nie kwapią. Jak mieliśmy jechać na mistrzostwa Polski do Zawiercia, to zgłosiło się pięć osób. Szkoda, ale może od czasu do czasu wystąpimy w jakimś turnieju?

Niedługo przez Pańskimi urodzinami nadeszła smutna wiadomość o śmierci Włodzimierza Smolarka. Graliście razem w reprezentacji.

- Gdy wracałem z pogrzebu Henryka Bałuszyńskiego usłyszałem w radiu informację o śmierci Włodka. Wielka szkoda, że tak młodo odszedł. To był dobry człowiek. Miał niesamowite zdrowie i charakter do piłki. To prawda, że byliśmy w jednym zespole, ale tak naprawdę to on grał, a ja siedziałem na ławie. Włodek był bezkonkurencyjny! Musiałem uznać jego wyższość.

Jakim go Pan zapamiętał?

- To był cichy bajerant, potrafił rozbawiać towarzystwo. Z kolei na boisku świetnie nas mobilizował. Nie wiem czy on był tego świadomy, ale wszyscy wokół niego czuli, że to on ciągnie zespół.

Czego można Panu życzyć na urodziny?

- Marzy mi się GKS w ekstraklasie. I jeszcze nowy stadion.

Pan ciągle tylko o futbolu, a przecież jest Pan już dziadkiem!

- To prawda. Wnuczka Julia ma 6 lat. Jest trochę jak jej mama - ciągle by przesiadywała na moich kolanach. Lubi się powygłupiać i pogimnastykować.

A wnuk się Panu nie marzy? GKS-owi przydałby się Pański następca.

- Mój syn Jacek trenował, ale przestał, bo.. dziewczyny lubił (śmiech). Zapowiadał się naprawdę dobrze. Trenował w prowadzonej przeze mnie grupie. Sam zdecydował, że chce przejść do młodszego rocznika. W końcu okazało się, że nie chce mu się dojeżdżać. A wnuk? Chyba się nie zanosi, choć nigdy nie wiadomo.

Czym zajmuje się Pan teraz w GieKSie?

- Staram się pomagać, gdzie się da. Jeżdżę na rozmowy ze sponsorami, choć wiadomo, że teraz ciężko takiego pozyskać. Jestem też blisko pierwszego zespołu. Pojawił się pomysł, abym raz w tygodniu trenował napastników w drużynach juniorskich.

Jako trener młodzieży miał Pan spore sukcesy.

- Zawsze się śmieję, że zdobyłem mistrzostwo Polski jako trener. Co prawda to było mistrzostwo młodzików, ale zawsze coś. Prowadziłem wtedy kadrę Śląska i nie przegraliśmy żadnego meczu. To był fajny zespół m.in. z Tomkiem Cywką. Z młodzieżą pracowałem przez 10 lat i trochę byłem już tym zmęczony. Aby były efekty, trzeba się temu w pełni poświęcić. Teraz z doskoku będę pomagał, bo sprowadzenie dobrego napastnika to nie lada problem.

Napastnikom pierwszego zespołu też pewnie przydałyby się specjalistyczne treningi.

- Może i tak, ale czasy się zmieniły. Teraz każdy myśli, że jest dobry. Ci chłopcy muszą zrozumieć, że mają bramki i całe życie się trzeba uczyć.

Nie martwi Pana permanentny kryzys w GKS-ie i dołująca atmosfera wokół klubu?

- GKS zawsze był takim klubem, że czegoś tu brakowało. Jedynie za komuny pensje były takie, że wystarczyło na dobre życie. Chciałoby się, żeby było tu fajnie. Myślę, że jeszcze przyjdą dobre czasy.

Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »


Więcej o:
Komentarze (3)
Legenda katowickiej piłki kończy 50 lat
Zaloguj się
  • Gość: boxer

    Oceniono 1 raz 1

    Najlepszego Jasiu

  • rafal2168

    Oceniono 1 raz 1

    Wszystkiego najlepszego od kibica za miedzy :)

  • synecek

    Oceniono 3 razy 1

    Oby marzenia o stadionie i ekstraklasie sie spełniły ! Sto lat JASIU !!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX