Co planuje Uszok w sprawie GKS-u? Szef Centrozapu postawiony pod ścianą

Ireneusz Król był dwa razy zapraszany na spotkanie z prezydentem miasta, ale do rozmów nie doszło. Uszok postanowił więc skontaktować się z nim za pomocą niecodziennego oświadczenia.
Jak już informowaliśmy, magistrat wystosował w piątek komunikat w sprawie przyszłości GKS-u Katowice. Urząd chce przejąć kontrolę nad radą nadzorczą (obecnie ma dwóch członków w pięcioosobowej radzie), a potem przeprowadzić audyt w klubie.

- Oficjalnie GKS nie dostał żadnego pisma, więc ciężko się do tego odnieść. Na podstawie informacji, które do nas docierają, widzimy, że to raczej przekaz do rady nadzorczej spółki. Jej najbliższe posiedzenie odbędzie się 15 marca i wówczas sprawa będzie zapewne intensywnie poruszana - mówi Radosław Bryłka, rzecznik GKS-u.

Uszok dostał nawet zaproszenie na to posiedzenie rady, ale w związku z wyjazdem na delegację na pewno go na niej nie będzie.

Sytuacja w GieKSie jest dość niezwykła. Klub chce kontrolować miasto, choć ma zaledwie 29,18 proc. akcji spółki! Co więcej, magistrat wcale nie zamierza tego na razie zmieniać. - Nie mamy takiego zamiaru. Potrzebujemy po prostu dostępu do informacji i większości w radzie, która pozwoli kontrolować sytuację w klubie - przyznaje Maciej Biskupski, asystent Uszoka. Nikt o tym głośno nie mówi, ale zmiany w radzie nadzorczej oznaczałyby niemal pewne pożegnanie z posadą także prezesa Jacka Krysiaka.

Dlaczego główny udziałowiec, czyli Centrozap miałby się na to zgodzić? Klub jest w fatalnej sytuacji finansowej i wątpliwe, aby poradził sobie bez pomocy miasta. Uszok chciał całą sprawę omówić z szefem Centrozapu. - Ireneusz Król był dwukrotnie zapraszany i dwa razy okazało się, że nie mógł uczestniczyć w spotkaniu z prezydentem - dodaje Biskupski. Teraz Król będzie już musiał zareagować na stanowisko miasta.