Kibic GKS-u Katowice wraca na Bukową w barwach "Cidrów"

Adam Giesa, pomocnik Ruchu Radzionków liczy, że dzięki fanom z "Blaszoka" znowu poczuje ciarki na plecach.
30-letni Giesa to kluczowy zawodnik drugiej linii "Cidrów". Po zimowym okresie przygotowawczym piłkarz jest optymistą. - Forma chyba jest niezła. Zamiast o niej gadać, wolałbym jednak potwierdzić ją na boisku - mówi na łamach "Sportu".

Pierwsza szansa już w sobotę, gdy Ruch zagra o punkty w Katowicach.

Zawodnik radzionkowskiego klubu od dziecka jest kibicem GKS-u. Miał siedem lat, gdy starszy brat Jacek po raz pierwszy zabrał go na Bukową.

Giesa grał w katowickim klubie, ale wielkiej kariery nie zrobił. Do drużyny wchodził, gdy miał 19 lat. - Szatnią trzęśli wtedy Marek Świerczewski, Piotr Lech czy Mirosław Widuch. Nie wykorzystałem swojej szansy. Straciłem dwa lata z powodu kontuzji. Swoje też mam za uszami. W 2006 roku nie zdecydowałem się na powrót do GKS-u, gdyż miałem ważny kontrakt z Rozwojem Katowice. Teraz chcę się przypomnieć katowickim kibicom. Jak wychodzi się tunelem na murawę i słyszy okrzyk z "Blaszoka" to zawsze ciarki chodzą po plecach. Myślę, że w sobotę znowu je poczuję - mówi Giesa.