Wiemy, dlaczego GieKSa gra słabo. Piłkarz z Katowic zdradza przyczyny spadku formy

- Ciężko się skupić na grze, jeśli od kilku miesięcy nie dostaje się wypłat - mówi Damian Chmiel.
GKS Katowice przegrał trzy ostatnie spotkania i nie strzelił w nich nawet jednej bramki. Dyspozycja katowickich piłkarzy ewidentnie pikuje. Dlaczego? - Chyba każdy już wie, co się dzieje w GKS-ie. Wszędzie się o tym pisze, mówi i w szatni też się ten temat pojawia. Sytuacja finansowa jest bardzo ciężka i nas to dotyka. Uważam, że w 50 procentach właśnie to się na nas odbija. Pewnie, że zakładamy sobie, aby w czasie meczów się od tego odciąć, ale ciężko się skupić na grze, jeśli od kilku miesięcy nie dostaje się wypłat - podkreśla Chmiel.

Niedawno prezes GKS-u Jacek Krysiak obiecywał piłkarzom, że ureguluje wszystkie zaległości wobec nich do końca czerwca. Obecny szef klubu nie potrafi znaleźć poważnego sponsora, więc wszystko uzależnione jest od dobrej woli miasta, które ma przelać potrzebne pieniądze.

W niedzielę katowiczanie grają na wyjeździe z Sandecją Nowy Sącz. - Nie będę przekonywał, że w tydzień od ostatniego meczu coś się cudownie odmieniło. Bardzo chcemy jednak wygrzać, aby przynajmniej zakończyć ten sezon pozytywnym akcentem - mówi pomocnik.

Chmiel to jeden z najlepszych piłkarzy GKS-u w tym sezonie. Wszystko wskazuje na to, że spotkanie z Sandecją będzie jego pożegnalnym występem. Pomocnik jest do Katowic wypożyczony z Podbeskidzia Bielsko-Biała. Dobrą formę zawodnika dostrzegł trener bielskiego zespołu Robert Kasperczyk i zapowiedział, że chce go znów w swoim zespole. - Zrobiło mi się miło, jak przeczytałem te słowa trenera. Tyle, że na razie nie miałem oficjalnego kontaktu z nikim z Podbeskidzia. Nie dopuszczam jednak do siebie myśli, że nie uda mi się znów spróbować sił w ekstraklasie - przyznaje Chmiel.