Fani z Katowic oskarżają Hołotę o zdradę. "Wciąż jestem kibicem GieKSy"

- Nie miałem dziesięciu ofert, aby w nich przebierać. Wybrałem Polonię Warszawa, bo chcę się rozwijać - mówi Tomasz Hołota.
Wokół 21-letniego Hołoty wybuchła ostatnio burza. W ubiegłym tygodniu utalentowany piłkarz niespodziewanie opuścił Katowic i wyjechał na zgrupowanie Polonii Warszawa. Kibice zarzucają mu zdradę, bo wybrał klub, którego właścicielem jest Ireneusz Król.

Pretensje zgłaszał też trener Rafał Górak, bo piłkarz nawet nie uprzedził go o swoim wyjeździe. - Nie wyobrażam sobie, żebym jako zawodnik mógł się rozstać w taki sposób ze swoim trenerem - mówił szkoleniowiec GKS-u.

Hołota przyznaje mu rację. - To prawda, że się nie pożegnałem. Wszystko działo się jednak bardzo szybko. Wieczorem dostałem telefon, musiałem się spakować i jechać na zgrupowanie Polonii. Jeżeli będzie taka możliwość, to chcę przyjechać do Katowic i oficjalnie pożegnać się z trenerem i kolegami - zapowiada piłkarz w rozmowie ze ŚLĄSK.SPORT.PL.

Hołota nie zgadza się jednak z zarzutami o zdradę.

- Doszły do mnie słuchy o opiniach kibiców. Mają do tego prawo, ale ja się tym nie przejmuję. Nie miałem dziesięciu ofert, aby w nich przebierać. Wybrałem Polonię Warszawa , bo chcę się rozwijać. Co w tym złego, że jej prezesem jest Ireneusz Król? - pyta. I dodaje: - Jestem wychowankiem GKS-u. Chodziłem na blaszok, kibicowałem drużynie i dalej tak będzie.

Środkowy pomocnik wciąż formalnie pozostaje piłkarzem GKS-u. Z katowickim klubem wiąże go jeszcze roczny kontrakt. - Dostałem zapewnienie, że najdalej jutro nastąpi porozumienie w sprawie transferu. A co, jeśli go nie będzie? Nie wiem. W Katowicach kibice pewnie by mnie już nie chcieli - mówi Hołota.

Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »


Więcej o: