Cztery gole Przemysława Pitrego! Napastnik GieKSy upokorzył Polonię Bytom

Długo wydawało się, że na Bukowej dojdzie do sensacji i GKS polegnie w starciu ze słabiutką Polonię. W końcu sprawy w swoje ręce musiał wziąć Pitry.
Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »


Za zdecydowanego faworyta derbów uchodziła GieKSa. Właściwie nie za bardzo wiadomo dlaczego. Przecież katowiczanie prezentowali ostatnio równie kiepską formę, co Polonia.

Trener Rafał Górak próbował znaleźć receptę na zwycięstwo w roszadach w składzie. Na lewej obronie pojawił się nominalny pomocnik Bartłomiej Chwalibogowski. Z kolei na prawym skrzydle ganiał Arkadiusz Kowalczyk, dla którego był to pierwszy mecz w wyjściowym składzie GKS-u.

Katowiczanie szybko zostali jednak sprowadzeni na ziemię. Już pierwsza akcja polonistów przyniosła im prowadzenie. Gola zdobył jeden z niedawnych nabytków bytomskiego zespołu Dawid Cempa. 22-letni napastnik trafił do Bytomia z Rafinerii/Czarnych Jasło. Swego czasu, gdy grał w młodzieżowym zespole Legii Warszawa, był uznawany za spory talent.

Katowiczanie, którzy przed meczem wydali apel, w którym poskarżyli się na swoją dramatyczną sytuację ekonomiczną, szybko wzięli się do roboty. Po składnej akcji zespołu, do wyrównania doprowadził Pitry.

Wydawało się, że na Bukowej wszystko zacznie przebiegać zgodnie z planem. Tyle, że poloniści mieli swój własny scenariusz na to spotkanie. Zupełnie niespodziewanie drugiego gola dla gości strzelił Krzysztof Michalak.

To nie był koniec ofensywnych poczynań gości. W drugiej połowie wcale nie zamierzali ograniczać się do obrony korzystnego wyniku. Kilka kontr w ich wykonaniu naprawdę mogło się podobać.

Górak próbował ratować sytuację ofensywnymi zmianami, ale te długo nic nie dawały.

W ostatnim kwadransie poloniści ewidentnie zaczęli jednak opadać z sił. Ich szczelna dotąd defensywa zaczęła popełniać szkolne błędy. Pierwszy z nich wykorzystał Pitry, który strzałem z bliskiej odległości ponownie doprowadził do wyrównania. To był jednak dopiero początek show w jego wykonaniu. Bezsilni wobec rywali poloniści bezsensownie zaczęli ich faulować we własnym polu karnym. Pitry pokazał, że ma nerwy ze stali i dwa razy pokonał Mateusza Mikę z jedenastu metrów.

Symbolem bezradności bytomian była czerwona kartka (druga żółta), jaką w końcówce otrzymał Dawid Krzemień.

GKS Katowice - Polonia Bytom 4:2 (1:2)

Bramki: 0:1 Cempa (3.), 1:1 Pitry (14.), 1:2 Michalak (31.), 2:2 Pitry (77.), 3:2 Pitry (81. z karnego), 4:2 Pitry (86. z karnego)

GKS: Sabela - Czerwiński, Kamiński Ż, Napierała, Chwalibogowski - A. Kowalczyk (60. Goncerz), Cholerzyński (70. Rakels), Fonfara, Kujawa Ż, Pietroń (60. Wołkowicz) - Pitry.

Polonia: Mika - Górkiewicz, Kulpaka Ż, Broniewicz, Michalak - Kaczor (68. Baran), Alancewicz, Krzemień Ż CZ, Szkatuła Ż, Białkowski (81. Banaś) - Cempa Ż (74. Płókarz).

Sędziował: Mariusz Korzeb (Warszawa). Widzów: 1600.