Katowice groźne dla wszystkich. Zawisza przegrał zasłużenie

Dobry mecz w wykonaniu GKS-u. Podopieczni Rafał Góraka ograli marzącego o ekstraklasie Zawiszę Bydgoszcz. Uczynili to w dodatku bez kontuzjowanego lidera Przemysława Pitrego.
- Absencja Przemka była widoczna. Ale moja drużyna może wygrać z najlepszymi drużynami tej ligi po meczu jak równy z równym - stwierdził trener Górak.

Rzeczywiście GKS zagrał bardzo dobre zawody, choć dopisało mu także szczęście. W 87 minucie rezerwowy gości Matej Nather oddał fantastyczny strzał po którym piłka uderzyła w poprzeczkę tuż przy spojeniu. Nawet bardzo dobrze spisujący się w bramce gospodarzy Łukasz Budziłek nie miałby żadnych szans.

Skład gospodarzy był eksperymentalny, ale zawodnicy, którzy na co dzień nie grają w podstawowym składzie nie zawiedli. Jewgen Radionow i Arkadiusz Kowalczyk kiedy schodzili z boiska przy zmianach dostali od publiczności wielkie brawa. - Czy rozdajmy karty? Na pewno nie. Staramy się czerpać z gry przyjemność - mówił po meczu stoper Adrian Napierała.

Jedyny gol padł tuż przed przerwą po centrze Sławomira Dudy. Celnym strzałem głową popisał się Mateusz Kamiński

GKS Katowice - Zawisza Bydgoszcz 1:0 (1:0)

Bramka: 1:0 Kamiński (45.)

GKS: Budziłek - Sadzawicki Ż, Kamiński Ż, Napierała Ż, Chwalibogowski - Kowalczyk (80. Gancarczyk), Duda, Fonfara, Rakels, Wołkowicz (90. Sobotka) - Radionow (77. Cholerzyński)

Zawisza: Kaczmarek - Płonka, Nawotczyński, Skrzyński Ż, Petasz Ż (84. Geworgjan) - Ziajka (62. Ostalczyk), Strak, Drygas Ż, Mąka (70. Nather), Masłowski Ż, Ż, CZ- Wójcicki

Sędziował: Małyszek (Lublin), Widzów: 4000