Trener GieKSy stawia pytanie: Czy jesteśmy gotowi, by awansować do ekstraklasy?

GKS Katowice rozpoczyna sezon środowym meczem Pucharu Polski z Wigrami Suwałki. Udana wiosna i stabilizacja organizacyjna klubu sprawiają, że oczekiwania kibiców przed nowymi rozgrywkami są bardzo duże.
Maciej Blaut: Czy trenerowi GKS-u przed startem nowego sezonu należy współczuć?

Rafał Górak: Współczuć? Niby dlaczego? Bywają trudniejsze sytuacje w życiu niż trenowanie GKS-u.

W Katowicach znów zaczyna głośno marzyć się o ekstraklasie...

- No tak (śmiech). To mnie akurat cieszy, że klimat wokół klubu się poprawia, a oczekiwania rosną. Drugi aspekt sprawy to odpowiedź na pytanie, czy jesteśmy gotowi na to, aby awansować. Ostatnia runda była niezła i rozbudziła apetyty. Jestem jednak zdania, a prezes Wojciech Cygan na pewno się ze mną zgodzi, że w klubie jest jeszcze trochę do poprawienia.

Z jakimi trudnościami musicie się jeszcze mierzyć?

- Przypominam, że GKS miał spore problemy z uzyskaniem licencji. Prezes ten pojedynek wygrał, ale na klubie wciąż ciąży zakaz transferów i ograniczenia przy podpisywaniu umów. To przeszkadza. Do pełnej płynności finansowej też trochę brakuje. Prezes jest jednak obecny na naszych zajęciach, prowadzi z nami dialog, jasno wyjaśnia sytuację klubu, więc na to narzekać nie możemy.

Sezon zaczynacie od wyjazdu do Suwałk i Świnoujścia.

- To dla nas spora trudność logistyczna i konieczność dodatkowych wydatków. My akurat z tego powodu oczywiście nie cierpimy. Nie jedziemy przecież na własny koszt, a GKS zapewnia, że mamy co jeść i gdzie spać. Jesteśmy szczęśliwi, że na mecz pucharowy możemy wyjechać już we wtorek, a po jego rozegraniu udać się na zgrupowanie do Szczecina, gdzie będziemy - z dala od zgiełku plaż - przygotowywać się do spotkania ligowego. Za to klubowi należą się duże podziękowania.

Puchar Polski to w ostatnich latach przekleństwo GieKSy. Tym razem będzie inaczej?

- Na mecz z Wigrami jedziemy w całkiem innych realiach niż np. rok temu. Rywal nie będzie jednak łatwy. Czeka nas ciężki mecz, ale chcemy zacząć od zwycięstwa i przejść przez tę pierwszą, nieszczęsną rundę.

W Suwałkach spotka pan dobrego znajomego.

- Z trenerem Wigier Donatasem Venceviciusem studiowałem na kursie UEFA Pro. Było nas tam dziewięciu, więc trudno było się nie poznać. Mieszkaliśmy w jednym hotelu na AWF-ie, więc... bywało wesoło. Jest co wspominać. Od tego czasu się nie widzieliśmy, ale teraz będzie okazja.

Letnią politykę transferową GKS-u zdominowały poszukiwania napastnika. Michał Zieliński będzie godnym następcą Denissa Rakelsa?

- Deniss przychodził do nas w trudnym momencie. Okrzyknięto go wielkim talentem, ale w Lubienie nie do końca wszystko mu wychodziło. U nas się odrodził i zaczął strzelać bramki. Teraz Zagłębie postanowiło go sprzedać, a my - jak wiadomo - kupić nie jesteśmy go w stanie. Szansę dostał więc Michał. On zdaje sobie sprawę, że musi ją wykorzystać, bo z jego karierą może być tylko gorzej. Chcę, aby był solidnym napastnikiem i aby z boiska zawsze schodził przy aplauzie kibiców.

W obwodzie jest jeszcze Jewhen Radionow, który w GKS-ie jednak nie błyszczy.

- To prawda, że nie zachwyca. On sam sobie zadaje pytanie, czy przeskok do pierwszej ligi nie był dla niego za duży. Pracujemy nad poprawą jego gry, ale on wciąż się uczy pierwszej ligi i na razie trudno mu to przychodzi.

Najwięcej emocji wśród kibiców wzbudza transfer Tomasza Wróbla. Ten piłkarz szybko stanie się gwiazdą GKS-u?

- Tomek ma olbrzymie umiejętności. Zdawałem sobie sprawę z tego, że możemy sięgać tylko po piłkarzy związanych z regionem, bo w GKS-ie nie da się odcinać kuponów finansowych. Dla mnie to jest megasukces, że prezes się z nim dogadał. Takiego chłopaka nie jest przecież łatwo przyciągnąć. Zrobiliśmy wszystko, aby nam zaufał, i on uwierzył, że w pewniej perspektywie czasu może wrócić do ekstraklasy.

Czy GKS Katowice awansuje w sezonie 2013/14 do ekstraklasy?