GieKSa wyrzuca Podbeskidzie z Pucharu Polski. Zadecydowała dopiero dogrywka!

Od ostatniego triumfu GKS-u Katowice w Pucharze Polski minęło właśnie 20 lat. Dzięki świetnemu spotkaniu z Podbeskidziem Bielsko-Biała katowiccy kibice mogli poczuć choć namiastkę emocji sprzed dwóch dekad.
Choć GKS i Podbeskidzie dzieli różnica jednego poziomu ligowego, to przed meczem trudno było wskazać zdecydowanego faworyta, bo obie drużyny solidarnie nie olśniewały dotąd formą w nowym sezonie. Za "Góralami" zdecydowanie przemawiała jedynie najnowsza historia. Gdy Podbeskidzie po raz ostatni grało w Katowicach, zdemolowało GieKSę aż 6:1. To było największe upokorzenie w historii GKS-u.

Gospodarze w dobrym stylu rozpoczęli mecz i szybko mieli okazję do objęcia prowadzenia. Janusz Gancarczyk trafił jednak z rzutu karnego w słupek. A jeszcze niedawno na Bukowej widziano w nim piłkarza, który odczaruje koszmar niewykorzystanych jedenastek.

Spotkanie toczyło się w niezłym tempie i obfitowało w wiele ciekawych sytuacji. Wszystko dlatego, że obie ekipy zdecydowanie postawiły na atak. Naprawdę ciekawie na Bukowej zrobiło się w samej końcówce spotkania. Wielkie emocje wzbudziła decyzja sędziego Mariusza Złotka, który wyrzucił z boiska Franka Adu Kwame i podyktował kolejnego karnego dla GKS-u. Okoliczności były dość zaskakujące, bo Podbeskidzie akurat przeprowadzało akcję w... środku boiska. Arbiter postanowił jednak nagle wrócić do wcześniejszego starcia pod bramką "Górali". - Po tym, jak walczyliśmy o główkę, Frank nagle się odwrócił i uderzył mi łokciem w twarz. Karny był ewidentny - wyjaśnił Sławomir Duda. Po drugim karnym emocje u gości były tak duże, że trener Czesław Michniewicz został odesłany na trybuny. Gdy jedenastkę zamienił na gola Duda, wydawało się, że katowiczanie mają awans w kieszeni. Tyle że po chwili Podbeskidzie zdołało wyrównać po strzale głową Błażeja Telichowskiego.

Sędzia musiał zarządzić dogrywkę, w której spotkanie jeszcze bardziej nabrało kolorów. Decydujący cios zadali w niej katowiczanie. Bohaterem GKS-u został Przemysław Pitry, który pokonał bramkarza rywali pięknym strzałem głową. To wcale nie był jednak koniec emocji, bo przed końcowym gwizdkiem pod obiema bramkami kilka razy jeszcze się zakotłowało.

W kolejnej rundzie Pucharu Polski GKS zmierzy się ze zwycięzcą meczu Pogoń Szczecin - Zawisza Bydgoszcz.

GKS Katowice - Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1 (1:1, 0:0)

Bramka: 1:0 Duda (74. z karnego), 1:1 Telichowski (78.), 2:1 Pitry (104.)

GKS: Budziłek - Czerwiński, Kamiński, Jurkowski Ż, Pietrzak - Gancarczyk Ż (86. Chwalibogowski Ż), Duda, Fonfara (80. Cholerzyński), Figiel Ż, Wołkowicz Ż (69. Wróbel) - Pitry.

Podbeskidzie: Rybansky - Deja Ż, Konieczny, Telichowski Ż - Chmiel Ż (99. Górkiewicz), Kupczak (76. Malinowski), Urban, Łatka, Wodecki, Kwame CZ - Żegleń (68. Chrapek Ż).

Sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).