Trener GieKSy zganił Łukasza Budziłka. Na takie zagrania nie można sobie pozwolić!

Bramkarz GKS-u Katowice Łukasz Budziłek zadziwił publiczność meczu z Arką Gdynia swoimi umiejętnościami dryblerskimi.
W zaległym meczu I ligi GKS ograł na Bukowej Arkę Gdynia. Jednym z bohaterów spotkania był bramkarz Łukasz Budziłek, który nie dał sobie strzelić gola. Co więcej, w pierwszej połowie golkiper GieKSy pokazał, że ma niezwykłe umiejętności, gdy zaczął się... kiwać we własnym polu karnym. To było bardzo efektowne, ale nie spodobało się trenerowi Kazimierzowi Moskalowi. - Nie możemy sobie pozwolić na takie momenty. Następnym razem może mu się to nie udać. Faktem jest, że wybronił kilka fajnych piłek, ale to go nie rozgrzesza. Od tego go przecież mamy - mówił.

Trener GKS-u nie był zachwycony poziomem meczu. - To nie był wielki mecz GieKSy, szczególnie w pierwszej połowie. W tym okresie nie tylko Łukasz podniósł mi ciśnienie. Już przed spotkaniem powiedziałem, że zależy mi najbardziej na trzech punktach. One są dla nas bardzo cenne - dodawał Moskal.

Szkoleniowiec Arki był zachwycony postawą Przemysława Pitrego, który strzelił jedną z bramek dla GKS-u. - O jakości decydują tacy zawodnicy jak Pitry. Katowice mają to szczęście, że wokół takiego zawodnika, który czasem sam wygrywa mecze, mogą budować grę - stwierdził.

Budziłek w akcji