GieKSa powinna poczekać na karne? Jej kapitalny bramkarz mógłby się wykazać

W dzisiejszym meczu GKS-u Katowice z Zawiszą Bydgoszcz wiele będzie zależało od postawy bramkarza Łukasza Budziłka.
Faworytem meczu 1/8 finału Pucharu Polski wydaje się być Zawisza. Budziłek będzie miał więc pełne ręce roboty.

- Dla nas ten mecz jest bardzo prestiżowy. Zagramy przecież z rywalem z ekstraklasy. Przystąpimy do niego jednak z zamiarem wygranej. Wygraliśmy z Zawiszą na wiosnę, ale od tego czasu doszło tam kilku nowych piłkarzy. Inna będzie też teraz stawka - mówi piłkarz.

Budziłek jest znakomitym fachowcem w bronieniu rzutów karnych. Może zatem warto, aby GKS doprowadził do konkursu strzelania jedenastek? - Gramy u siebie, więc z pewnością nie będziemy się tylko bronić i czekać na karne. Choć, gdyby udało mi się podtrzymać dyspozycję w bronieniu karnych, to wierzę, że koledzy strzeliliby o jednego gola więcej - uśmiecha się piłkarz.

Jeśli katowiczanie wygrają, to w ćwierćfinale zmierzą się z wygranym z pary Górnik Zabrze - Legia Warszawa. - Nie da się ukryć, że Górnik i Legia to jeszcze wyższa półka niż Zawisza. W kolejnej fazie Pucharu Polski gra się już mecz i rewanż, więc czekałoby nas podwójne widowisko. Czy wyobrażam sobie GKS w finale pucharu? Fantazji mi nie brakuje, ale skupiam się tylko na Zawiszy. Gdybym rozmyślał o grze w finale, to mogłoby to tylko zaszkodzić - podkreśla Budziłek.