Bramkarz GieKSy liczy, że selekcjoner znów zajrzy do pierwszej ligi

Łukasz Budziłek otrzymał właśnie nagrodę dla najlepszego piłkarza GKS-u Katowice w tym roku. Może to jeszcze bardziej przybliży go do reprezentacji Polski?
Bramkarz był bohaterem gali Złotych Buków, czyli nagród przyznawanych przez katowickich kibiców. Budziłek zgarnął statuetki dla "odkrycia roku" i "piłkarza roku". - Byłem w dwóch kategoriach nominowany i w dwóch wygrałem. Dlatego jestem bardzo szczęśliwy. Chłopaki z zespołu mówią, że się nie wypłacę. Cokolwiek miałoby to znaczyć - śmiał się Budziłek.

Maciej Blaut: Zaskoczyły pana wyniki głosowania?

Łukasz Budziłek: Trudno w takich plebiscytach wskazać faworyta. Kibice mają przecież różne gusta. Niektórzy pewnie wolą napastników strzelających bramki. Tym razem głosowali na bramkarza, w którego to przeciwnicy strzelali. Jest mi oczywiście miło z tego powodu. Pierwszą nagrodę dedykuję mojej mamie. Czternaście lat temu, kiedy biegałem po boiskach w Bełchatowie, to ona zmieniła mi pozycję na boisku z obrońcy na bramkarza, abym się mniej nabiegał. Druga dedykacja jest dla Grześka Fonfary. Gdy wchodziłem do pierwszego zespołu GKS-u Bełchatów, wziął mnie pod swoje skrzydła. Pomógł mi też przy przenosinach do Katowic.

Miniony rok może pan uznać za dobry.

- Nawet bardzo dobry! Dopiero teraz zaistniałem w seniorskiej piłce. Rozegrałem dwie dobre rundy, co złożyło się na ponad 3000 minut na boisku. W dwóch poprzednich sezonach, które spędziłem w Bełchatowie, tyle bym w sumie nie uzbierał.

Ostatnio mówi się, że może pan zostać powołany do reprezentacji Polski.

- Wszystkie informacje, jakie pojawiły się dotąd na ten temat, to tylko spekulacje. Oczywiście, jeśli selekcjoner wyśle powołanie, to przyjmę je z szerokim uśmiechem. Miło by było, gdyby ponownie zajrzał do pierwszej ligi.

Zostanie pan w GKS-ie na wiosnę?

- Kontrakt obowiązuje mnie do czerwca, wiec pewnie tak będzie. Ewentualna nowa umowa? Tę sprawę może komentować tylko prezes.

Kibicom pewnie byłoby żal, gdyby odszedł pan z Katowic.

- Rafał Dobroliński, który wszedł za mnie w meczu w Łęcznej, a potem bronił w spotkaniu z Energetykiem ROW Rybnik, pokazał się z dobrej strony. Gdybym miał odejść, to on godnie by mnie zastąpił.

Kulisy sportowych wydarzeń na Śląsku. Dołącz do nas na Facebooku >>