Nie tak miał wyglądać start w wykonaniu GieKSy. Rozczarowanie w Nowym Sączu

Katowiczanie przegrali w Nowym Sączu, choć przegrać wcale nie musieli. Zdecydowała fatalna skuteczność.
Czy GKS Katowice awansuje do ekstraklasy? Podyskutuj na Facebooku >>

GKS oddał więcej strzałów niż Sandecja, tylko co z tego? W pierwszej połowie katowiczanie przeważali i powinni strzelić co najmniej jednego gola, ale bardzo dobrze w bramce gospodarzy spisywał się Marcin Cabaj.

W 10. minucie powinna paść pierwsza bramka dla katowiczan. Po centrze Adrian Napierała przyjął piłkę na pierś i natychmiast uderzył, ale Cabaj świetnie obronił. Szanse mieli też Skrzypczak i Wróbel, wydawało się, że gol dla GieKSy to kwestia czasu.

Po przerwie obraz gry nie zmienił się, ale tylko do momentu, kiedy gospodarze strzelili gola. Był to zarazem ich pierwszy celny strzał w tym meczu. Grzeszczyk położył zwodem Czerwińskiego i bezlitośnie strzelił obok Dobrolińskiego. Niewykorzystane okazje się mszczą...

Katowiczanie rzucili się do ataku i prawie natychmiast powinni wyrównać, ale najpierw w dogodnej sytuacji głową przestrzelił Pitry, który został przesunięty do ataku, a zaraz potem Gancarczyk trafił w Cabaja.

Potem GieKSa właściwie przestała grać. Oddała inicjatywę, nie pomogły nerwowe zmiany. Sandecja mogła podwyższyć, ale Grzeszczyk trafił w poprzeczkę.

Sandecja Nowy Sącz - GKS Katowice 1:0 (0:0)

Bramka: 1:0 Grzeszczyk (59.)

GKS: Dobroliński - Czerwiński, Kamiński, Napierała Ż, Pietrzak - Wróbel, Fonfara, Duda Ż (82. Zieliński), Pitry, Gancarczyk (71. Wołkowicz) - Skrzypczak (62. Goncerz)