Jak Legia Warszawa podbierała gwiazdy GKS-owi Katowice

Jeśli losy bramkarza Łukasza Budziłka potoczą się tak jak innych piłkarzy, którzy odchodzili z GKS-u Katowice do Legii Warszawa, to wkrótce... wróci on na Bukową.
Śledź autora na Twitterze - @maciekblaut >>

Rewelacyjny bramkarz GieKSy po sezonie opuszcza Katowice i przenosi się do Legii. Mistrz Polski pochwalił się, że Budziłek podpisał kontrakt do 2018 r. W ostatnich latach transfery z Bukowej na Łazienkowską nie zdarzały się często. W GKS-ie nie było po prostu graczy, którzy mogliby zainteresować potentata. W przeszłości oczywiście zdarzało się, że gwiazdy GKS-u odchodziły do Legii. Co ciekawe, wszystkie te transfery coś połączyło.

Latem 1997 r. potężne emocje wzbudziła informacja, że utalentowany Bartosz Karwan opuścił zgrupowanie GieKSy i rozpoczął treningi z Legią. Początkowo działacze z Katowic zapowiadali, że pomocnika nigdzie nie puszczą, ale - postawieni pod ścianą - zgodzili się na transfer. Kibice byli wściekli na piłkarza. Gdy ten po raz pierwszy pojawił się na Bukowej jako zawodnik Legii, niemiłosiernie go obrażali. Podłamany zawodnik po niecałym kwadransie zgłosił kontuzję i zszedł z boiska.

W 2010 r. Karwan do GieKSy jednak wrócił. W drużynie prowadzonej przez Wojciecha Stawowego miał być jednym z liderów. Brak formy i liczne kontuzje sprawiły jednak, że klub nie miał z niego większego pożytku.

Późną jesienią 2000 r. Legia zaskoczyła pozyskując wyróżniającego się w GKS-ie Marcina Bojarskiego. Tym razem klub z Katowic nie miał nic do powiedzenia, bo napastnikowi skończył się kontrakt, a jego karta zawodnicza była w prywatnych rękach. - Legia to bardzo dobry klub. Każdy piłkarz marzy, żeby w nim grać. Wiem, że będzie ciężko dostać się do składu, ale nie boję się rywalizacji - mówił Bojarski. Napastnikowi nie udało się jednak zaistnieć z Legii. W 2002 r. Bojarski znów został piłkarzem GKS-u i pomógł katowickiej drużynie w zdobyciu trzeciego miejsce w ekstraklasie.

Latem 2001 r. Legia wypożyczyła z GieKSy wychowanka katowickiego klubu Wojciecha Szalę. - W przeciwieństwie do mojego poprzedniego klubu Legia zawsze walczyła o cele najwyższe. Nie mogę mówić za innych graczy z Katowic, ale podejrzewam, że na moim miejscu skorzystaliby z takiej oferty. Sama nazwa "Legia" robi wrażenie. Tu łatwiej się wybić niż w innych klubach - mówił. Solidny obrońca miał grać w stolicy przez rok, a ostatecznie został na 9 lat i został nawet kapitanem Legii. Na zakończenie kariery - podobnie jak Karwan - wrócił do Katowic, ale bez większych efektów.

Po zakończeniu gry w piłkę Szala był przymierzany do roli dyrektora sportowego KP Katowice, czyli klubu, który miał powstać w wyniku fuzji GKS-u z Polonią Warszawa. Upadek tej koncepcji sprawił, że Szala zniknął z Bukowej.

W 2001 r. Legia wyciągnęła też z GKS-u, robiącego wtedy furorę w ekstraklasie, Moussę Yahayę. Napastnik z Nigru stał się ulubieńcem fanów z Bukowej, gdy strzelił gola... Legii. W sprawie transferu tego gracza wybuchła wojna pomiędzy GKS-em i Legią. Spór udało się zażegnać dopiero po mediacjach z udziałem wiceprezesa PZPN Zbigniewa Bońka. Yahaya miał być gwiazdą Legii, ale w stolicy zrobiło się o nim głośno tylko wtedy, gdy został zatrzymany przez policję i odstawiony do izby wytrzeźwień.

Na początku 2003 r. Yahaya z ochotą wrócił na Bukową. Nie był już w takiej formie jak wcześniej, ale pomógł GKS-owi w osiągnięciu podium ekstraklasy. Z GKS-em pożegnał się na dobre po nieszczęsnych meczach pucharowych z Cementarnicą Skopje.

Wszystkich zawodników, którzy w minionych latach odchodzili z GKS-u do Legii, łączy fakt, że potem do GKS-u wracali. Czy podobnie będzie z Łukaszem Budziłkiem?

Gorące newsy i złośliwe komentarze. Dołącz do nas na Facebooku >>