Sześć bramek w szalonym meczu na Bukowej! Kibice GKS-u Tychy wynajęli... samolot

Co to było za widowisko! GKS Katowice w dwie minuty strzelił dwa gole, ale odpowiedź GKS-u Tychy była zabójczo skuteczna. Ostatecznie śląskie derby na remis, a ozdobą spotkania było trafienie Denisa Popovicia, który przymierzył bezpośrednio z rzutu... rożnego!
Jesteś kibicem ze Śląska? Dołącz do nas na Fejsie! >>

GKS Katowice i GKS Tychy dzieli wiele, ale mają też te śląskie kluby w tym sezonie jedną przypadłość, która je łączy. Myślimy o nieumiejętności gry na wyjazdach. Przed meczem na Bukowej zarówno tyszanie, jak i katowiczanie wygrali na obcych boiskach po zaledwie dwa spotkania. To także dlatego GKS Tychy drży w ostatnich tygodniach o utrzymanie, a katowiczanie już dawno pokpili sprawę walki o awans.

Śląskie zespoły nie zaliczą tego sezonu do udanych, ale w derbach stworzyły widowisko godne Ekstraklasy! Pierwsza połowa meczu w Katowicach miała niezwykły przebieg. Dość powiedzieć, że w ciągu ledwie siedmiu minut kibice zobaczyli aż cztery gole!

Najpierw warunki dyktowała GieKSa. Pasjonujący okres spotkania rozpoczął się od uderzenia Kamila Cholerzyńskiego. Pomocnik zespołu z Katowic uderzył piłkę jakby od niechcenia. Można powiedzieć, że niechlujnie. Ta wzniosła się wysokim łukiem nad murawę i gdy wszyscy myśleli, że przeleci nad poprzeczką, nagle zaczęła spadać z przedziwną rotacją tuż za plecy Piotra Misztala, bramkarza zespołu z Tychów.

Po minucie było już 2:0 - tym razem pięknym uderzeniem głową popisał się Alan Czerwiński.

W drużynie z Tychów konsternacja i zwieszone głowy. Trener Jan Żurek snuł się wzdłuż linii bocznej boiska. Kto by wtedy postawił, że za pięć minut będzie już remis?

A jednak! Najpierw Tomas Docekal, a później Denis Popović i z przewagi gospodarzy nie zostało nic. Szczególnie spektakularne było trafienie Słoweńca. Popović trafił już w tym sezonie z połowy boiska (w meczu z Puszczą Niepołomice), a w spotkaniu na Bukowej popisał się bramką zdobytą po uderzeniu bezpośrednio z rzutu... rożnego!

Gdyby nie ten zawodnik, GKS Tychy już mógłby się szykować do gry w drugiej lidze. To zdecydowany lider i mózg zespołu. Dziw bierze, że zimą na jego umiejętnościach i talencie nie poznał się Górnik Zabrze. Zawodnik nie ukrywa, że jego celem jest gra w Ekstraklasie i stawiamy, że już za kilka tygodni do niej trafi.

Dopełnieniem szalonej połówki na Bukowej był... samolot, który krążył na obiektem GieKSy, ciągnąc za ogonem szarfę z napisem "Tylko Tyski GKS". Fani z Katowic skomentowali to wydarzenie na swój sposób. "Na samolot kasę macie, a wyjazdy odpuszczacie" - wykrzyczały trybuny.

Śląskie derby były pożegnaniem z Bukową dla Łukasz Budziłka. Bramkarz GieKSy od nowego sezonu ma walczyć o miejsce w składzie Legii Warszawa. To nie był dobry mecz Budziłka. Po przerwie bramkarz zespołu z Katowic szukał piłki za plecami po raz trzeci. Najpierw fantastyczną asystą popisał się Ivica Zunić, który mięciutko, końcem buta przerzucił piłkę nad linią obrony GKS-u Katowice. Tam dopadł do niej Mateusz Mączyński i z równie wielkim wyczuciem posłał ją obok interweniującego bramkarza gospodarzy.

No, ale skoro mecz szalony, to było wiadomo, że to jeszcze nie koniec! Teraz to GieKSa rzuciła się do ataku, a do wyrównania doprowadził strzałem głową Tomasz Wróbel.

GKS Tychy zdobył na Bukowej cenny punkt, ale wciąż nie może być pewny utrzymania. By tak się stało, konieczne będzie zwycięstwo w kończącym sezon meczu z Miedzią Legnica.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>