Łukasz Budziłek walczył, żeby się nie rozpłakać

To był ostatni mecz na Bukowej bramkarza, który podpisał czteroletni kontrakt z Legią Warszawa. Wdzięczni kibice żegnali Budziłka, skandując jego nazwisko. On jednak nie był zadowolony, bo przepuścił trzy strzały, w tym jeden z rzutu rożnego.
Kiedy GKS Katowice awansuje do ekstraklasy? Podyskutuj na Facebooku >>

Po meczu Budziłek długo rozdawał autografy najmłodszym sympatykom GieKSy. - Pierwszy raz żegnałem się z kibicami jako pierwszy bramkarz pierwszej drużyny. To był dla mnie ważny moment. Nie ukrywam, że łezka zakręciła się w oku, i walczyłem, żeby nie było ich więcej - przyznaje bramkarz.

Po sezonie Budziłek odchodzi do Legii. Czy nie obawia się, że w stołecznym klubie usiądzie na ławce rezerwowych? - Zawsze byłem ambitny i stawiałem sobie wysokie cele. Legia zaproponowała mi czteroletni kontakt. Wierzę w siebie, będę starał się pokazać, co potrafię. Temat przejścia do warszawskiego klubu pojawił się przed tą rundą, kiedy Duszan Kucian złapał kontuzję - mówi 24-latek, który niedługo zacznie współpracę z Krzysztofem Dowhaniem. Ten trener bramkarzy w Legii pracował m.in. z Arturem Borucem, Łukaszem Fabiańskim czy Wojciechem Szczęsnym. - Bardzo go cenię i chciałbym iść w ślady jego podopiecznych - dodaje.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwuj już teraz >>