Prezes GieKSy o awansie do ekstraklasy: "Póki są szanse, trzeba walczyć" [WYWIAD]

- Nawarstwiło się wiele spraw i fani chcieli to pewnie wykrzyczeć. Wiem, że największe wrażenie zrobiły dwie wybite szyby, ale to efekt chaosu. Na pewno nikt nie używał przeciwko kibicom gazu - mówi prezes GKS-u Katowice Wojciech Cygan w rozmowie ze ŚLĄSK.SPORT.PL.
Po niedzielnym meczu z Termaliką Bruk-Bet Niecieczą na stadionie przy Bukowej zrobiło się wyjątkowo nerwowo. GKS Katowice przegrał po raz trzeci z rzędu, więc zareagować postanowili kibice.

Maciej Blaut: Co się wydarzyło pod szatnią GKS-u?

Wojciech Cygan: Pod szatnią pojawili się kibice. Za moją zgodą doszło do spotkania z nimi trenera i piłkarzy. Rozmowa była emocjonalna, chwilami głośna, ale wiedziałem, że nic złego się nie wydarzy. Zresztą stałem tam na schodach i patrzyłem na rozwój sytuacji. Kibice wygłosili po prostu swoje pretensje. W minionych miesiącach nawarstwiło się wiele spraw i fani chcieli to pewnie wykrzyczeć. Wiem, że największe wrażenie zrobiły dwie wybite szyby, ale to efekt chaosu, który zapanował na początku, jeszcze przed wyjściem piłkarzy i trenerów. Potem atmosfera się uspokoiła. Na pewno nikt nie używał przeciwko kibicom gazu.

Kibice mają rację, zarzucając zawodnikom brak ambicji?

- Na trybunach gromadzi się kilka tysięcy osób i pewnie nie wszyscy są jednego zdania. Do mnie samego docierały po ostatnim meczu bardzo różne opinie. Jedni domagają się karania zawodników, a inni twierdzą, że trzeba do tego podejść spokojnie i wszystko przetrzymać. Ja nie podzielam stanowiska, że drużynie nie chciało się wygrać meczu.

To jak wyjaśnić trzy porażki z rzędu?

- Gdybyśmy mieli jedną przyczynę, to szybko byśmy ją zlikwidowali i od następnego meczu rozpoczęłaby się seria zwycięstw. Różne słyszałem koncepcje. Może problem leży także w prezesie? Nie ukrywam, że ostatnie trzy porażki mną wstrząsnęły, ale ja się łatwo nie poddaję. Wierzę też, że trenerzy tak poprowadzą drużynę, że od następnego meczu będzie lepiej.

To oznacza, że trener Kazimierz Moskal może być spokojny o posadę?

- W polskiej piłce nie ma pojęcia "trener spokojny o posadę". Wiem, że pojawiają się nawoływania o zmianę trenera, ale na teraz jej nie planujemy. Nerwowych ruchów nie należy się też spodziewać w przypadku zespołu.

Kibice ujawnili zdjęcie, na którym widać, że obrońca Bartosz Sobotka imprezował przed ostatnim meczem.

- Rozmawiałem z nim o tym. Zawodnik został ukarany finansowo, ale wyłącznie za niewłaściwe przygotowanie do meczu.

Wobec piłkarzy pojawia się jeszcze jeden zarzut: lansowanie się w centrach handlowych.

- Nie chcę się bawić w psychologa, ale to przypadłość większości piłkarzy, że lubią być widoczni. Nie jestem w stanie ocenić, czy piłkarze GKS-u w tym przeważają, bo sam nie za często bywam w centrach handlowych. Szczerze mówiąc, nie widzę też związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy lansowaniem się a wynikiem sportowym.

Fani wysłali do pana list, w którym domagali się obniżki cen biletów.

- Spotkałem się z przedstawicielami stowarzyszenia kibiców. Rozumiem ich pretensje, choć nie wiem, czy powinny być sprowadzone tylko do cen biletów. Zawsze podkreślam, że stosunki między klubem i kibicami, to co innego niż stosunki między supermarketem i klientem. Tu wchodzi w grę kwestia pewnego przywiązania do marki. Ustaliliśmy, że ceny biletów pozostaną bez zmian oraz, że część dochodu ze spotkania z Chojniczanką przeznaczony zostanie na akcję charytatywną "Pomoc Dla Sary".

W Katowicach można jeszcze marzyć o awansie GKS-u w tym sezonie do ekstraklasy?

- Ja o tym nie marzę, ale tego oczekuję. Póki są szanse, to trzeba walczyć. Przecież w tej lidze klecona w ostatniej chwili Flota Świnoujście może pokonać głównego faworyta, czyli Olimpię Grudziądz. Przypominam, że gdybyśmy wysoko pokonali Termalikę, to bylibyśmy liderem. Tu jeszcze nic nie jest przesądzone.

Jesteś kibicem GieKSy? Dołącz do nas na Fejsie! >>