Jak GKS Katowice wybierał dyrektora sportowego. Klub uczy się na błędach

Grzegorz Proksa nie był jedynym kandydatem na stanowisko dyrektora sportowego GieKSy.
GKS od dawna szukał odpowiedniej osoby, która objęłaby nadzorem pion sportowy klubu. Jeszcze na początku sezonu funkcję dyrektora pełnił Janusz Bodzioch, który wcześniej był skautem. W klubie szybko jednak uznano, że to zły pomysł i Bodzioch stracił stanowisko. Inna rzecz, że niedawno został zdyskwalifikowany przez PZPN za udział w aferze korupcyjnej i teraz z klubem nie ma nic wspólnego.

Ze znalezieniem innego kandydata był problem. Klub nie chciał bowiem powtarzać błędów z przeszłości. Gdy przed kilku laty dyrektorem sportowym na Bukowej był mający trenerskie ambicje Piotr Stach, jego relacje z ówczesnym szkoleniowcem Wojciechem Stawowym dalekie były od idealnych. Pewnie dlatego nikt na poważnie nie rozpatrywał teraz pojawiających się kandydatur trenerów np. Grzegorza Wędzyńskiego.

Wielkich sukcesów w roli dyrektorów nie odnosili też byli piłkarze GKS-u Piotr Piekarczyk i Jan Furtok. Na Bukowej rozważano podobno sięgnięcie po Marka Świerczewskiego czy Kazimierza Węgrzyna, ale bez większego przekonania.

Nieoficjalnie wiadomo, że do pracy w GKS-ie przymierzano Kamila Kosowskiego, który nigdy wcześniej nie był związany z katowickim klubem. Ten trafił jednak do Rozwoju Katowice. Ostatecznie wybór GieKSy padł na Grzegorza Proksę, czyli człowieka spoza wszelkich układów piłkarskich. Czy słusznie? O tym przekonamy się w najbliższych miesiącach.

Śledź autora na Twitterze - @maciekblaut >>

Bokser w piłce nożnej?! [KOMENTARZ]

Więcej o: