Niech nikt nie żałuje, że nie widział tego meczu GKS-u Katowice

Po bardzo słabej grze GKS Katowice zasłużenie przegrał u siebie z Wisłą Płock.
Kiedy GKS Katowice awansuje do ekstraklasy? Podyskutuj na Facebooku >>

Spotkanie na Bukowej toczyło się w wyjątkowo ponurej atmosferze. Brak widzów na trybunach sprawił, że mecz przypominał sparing. Tym razem katowiczanie nie mogli nawet liczyć na doping najwierniejszych fanów zza stadionowego płotu. Co prawda klub i fani chcieli zorganizować przed obiektem strefę kibica i postawić tam telebim, ale weto postawiła policja. Zamiast telebimu na Bukowej stanęła policyjna polewaczka, a w pobliżu porządku strzegło m.in. trzech funkcjonariuszy na koniach.

Wielu rozżalonych kibiców musiało zapewne pozostać w domach, ale tak naprawdę żałować nie było czego. Mecz był bowiem przeraźliwie nudny. GKS może i grał ambitnie, ale nie przekładało się na to sensowne akcje i okazje bramkowe. Walcząca o ekstraklasę Wisła, która w tym sezonie przegrała tylko jeden mecz wyjazdowy, była o wiele groźniejsza. Piłkarze z Płocka nie byli jednak zbyt skuteczni.

Trener Artur Skowronek już w przerwie wymienił dwóch piłkarzy, ale gry swojego zespołu nie poprawił. Co więcej, ta druga część meczu okazała się jeszcze gorsza dla gospodarzy. Zaczęło się od czerwonej kartki (druga żółta) dla Piotra Petasza. Chwilę potem idealnie z rzutu wolnego przymierzył Cezary Stefańczyk i wyprowadził Wisłę na prowadzenie.

O dziwo, grająca w osłabieniu GieKSa wreszcie zaczęła groźniej atakować. W dużym stopniu wynikało to jednak z taktyki Wisły, która pilnowała wyniku. Robiła to zresztą bardzo skutecznie i zasłużenie zdobyła trzy punkty na Bukowej.

GKS Katowice - Wisła Płock 0:1 (0:0)

Bramka: 0:1 Stefańczyk (68.)

GKS: Buczek - Frańczak, Kamiński, Pielorz, Pietrzak - Januszkiewicz (46. Bętkowski Ż), Duda (46. Leimonas), Cholerzyński (77. Kujawa), Pitry, Petasz Ż CZ (66.) - Goncerz.

Wisła: Kiełpin - Stefańczyk, Szymiński Ż, Radić, Stępiński - Janus, Iliev (85. Ruszkul), Wlazło, Góralski, Darmochwał (58. Kasprzycki) - Krzywicki (75. Lebedyński).

Sędziował: Paweł Pskit (Łódź).

Mecz bez udziału publiczności.

Obserwuj autora na Twitterze - @maciekblaut >>