GKS Katowice - Sandecja Nowy Sącz 3:0. Grzegorz Goncerz przymierza koronę króla strzelców

Śmiertelnie nudna pierwsza połowa i obfitująca w gole druga część gry. Tak w skrócie wyglądał mecz na Bukowej.
Kiedy GKS Katowice awansuje do ekstraklasy? Podyskutuj na Facebooku >>

Dla GieKS-y mecz pozbawiony był większej stawki. Od dawna wiadomo, że katowiczanie nie liczą się w walce o awans, a spadek do drugiej ligi też im nie grozi. Zapewne miało to spore przełożenie na poziom spotkania z Sandecją w pierwszej połowie. To był nie tylko klasyczny przykład "meczu walki", ale przede wszystkim walka kibiców o to, żeby nie usnąć wobec przeraźliwej nudy wiejącej z boiska.

Na szczęście GKS ma w składzie piłkarza, który ma o co grać. To Grzegorz Goncerz, który walczy o koronę króla strzelców pierwszej ligi. W drugiej połowie strzelił dwa gole i poprowadził GieKS-ę do wygranej. Najpierw popisał się ładnym strzałem głową, a w końcówce wykorzystał rzut karny. Jego trafienia rozdzieliła efektowna bramka Krzysztofa Wołkowicza.

- Mecz był bardzo trudny. Nie uniknęliśmy w nim błędów. Nasza prawa strona nie funkcjonowała dobrze. W ataku nie potrafiliśmy stworzyć dogodnej sytuacji. W drugiej połowie nasza gra była bardziej płynna. Sporo wniosła zmiana Sławomira Dudy, który rozruszał naszą grę. Przyznam, że wynik nie do końca odzwierciedla to, co działo się na boisku - ocenił Piotr Piekarczyk, trener GKS-u.

GKS Katowice - Sandecja Nowy Sącz 3:0 (0:0)

Bramki: 1:0 Goncerz (56.), 2:0 Wołkowicz (80.), 3:0 Goncerz (84. karny)

GKS: Dobroliński - Frańczak Ż, Kamiński, Jurkowski Ż, Pietrzak - Czerwiński (72. Januszkiewicz), Pielorz, Leimonas (77. Duda), Pitry (86. Bętkowski), Wołkowicz - Goncerz Ż.

Sandecja: Kozioł - Makuch, Szarek, Szufryn, Słaby (20. Niane Ż) - Bębenek, Nather, Bartków, Urban (66. Janczarzyk), Sobotka (83. Danek) - Szczepański.

Sędziował: Paweł Pskit (Łódź).

Widzów: 1200.

Obserwuj autora na Twitterze - @maciekblaut >>