Piast nie musiał się w Hiszpanii niczego wstydzić. Pomogło oryginalne CV

- Na miejscu byliśmy kojarzeni, rozpoznawani, niczego nie musieliśmy się wstydzić - podkreśla po po powrocie ze zgrupowania w Hiszpanii Marcin Brosz, trener Piasta Gliwice.
Opiekun gliwickiego zespołu przekonuje, że pod względem organizacyjnym obóz przygotowawczy w Alicante był perfekcyjny. - Boiska były świetnie przygotowane. Dwa bezpośrednio przy naszym ośrodku, ale korzystaliśmy również z ośrodka miejskiego, który był wyposażony w siłownię, bieżnie oraz tory motoryczne. W hotelu mieliśmy siłownię i odnowę biologiczną. Praktycznie wszystko mieliśmy pod ręką - opisuje Brosz. - Dla nas ważne było też to, że z naszego klubu niczego nie musieliśmy zabierać. Dostaliśmy wszystko, czego potrzebowaliśmy. Od piłek po sprzęt do treningu. Wszystko było zgodne ze złożonym wcześniej zamówieniem, a zależało na tym, by nie brać nadbagażu i żeby nasze koszty nie wzrastały - podkreśla Brosz.

Właściciel ośrodka był nawet tak wspaniałomyślny, że zasponsorował gliwickiej ekipie autokar do Walencji na mecz z Sevillą. - To tylko świadczy, że pozostawiliśmy po sobie dobre wrażenie - mówi Brosz. Przypomnijmy, że parę miesięcy wcześniej klubowa delegacja wybrała się na rekonesans do Hiszpanii. Brosz twierdzi, że tamta wizyta miała niebagatelne znaczenie. - Dzięki temu byliśmy już kojarzeni, rozpoznawani, niczego nie musieliśmy się wstydzić. Trzy miesiące temu, kiedy nawiązaliśmy współpracę, zostawiliśmy płyty CD z naszymi trzema jesiennymi meczami na nowym stadionie przy Okrzei. To było nasze CV, a dla piłkarzy, którzy ewentualnie chcieliby się z nami związać drogowskaz, gdzie trafiają. Nie ukrywam, że bardzo pomogło nam to w negocjacjach z hiszpańskimi piłkarzami - mówi szkoleniowiec Piasta.

Podyskutuj o rozgrywkach w naszym regionie na Facebooku Śląsk - Sport.pl »