Sport.pl

Arkadiusz Onyszko odpowiada na zarzuty Piasta: Mam dosyć tych bredni!

Arkadiusz Onyszko, podkreśla, że nie jest menedżerem bramkarza Mariusza Pawełka, który jest przymierzany do gry w Piaście Gliwice.
O sprawie napisał piątkowy "Sport". Jarosław Kołodziejczyk, wiceprezes Piasta komentował na łamach dziennika - "Menedżer chce dostać więcej niż sam zawodnik. To jakiś żart? Chodzi o sumę, która w ogóle nie przystoi do realiów rynku. Jeżeli menedżer liczy na takie pieniądze, to może niech się przebierze i sam wyjdzie na boisko. Gdyby on tego piłkarza jeszcze nam wyszukał, ale nie - sami go znaleźliśmy, a tu pojawia się menedżer i stawia żądania. Dziwię się piłkarzom, że godzą się na takie układy. To kpina. Menedżerowie to choroba, która trawi polską piłkę".

Onyszko zareagował szybko. - To nieprawda. Nie mam stosownych uprawnień, więc nie mogę być agentem Mariusza Pawełka! Osoba reprezentująca interesy Mariusza skontaktowała się ze mną, bym pomógł w nawiązaniu kontaktów z klubami duńskimi. Ja zadzwoniłem ponadto do Marcina Brosza, którego dobrze znam ze współpracy w Wodzisławiu Śląskim - tłumaczy na łamach SportSlaski.pl Onyszko.

- Mam dosyć tych bredni! I haseł, ile to żąda Mariusz i jego agent! Byłem przy tych rozmowach, więc na własną odpowiedzialność zdradzę, że Pawełek zgodził się na 15 tysięcy złotych pensji. W dodatku zrzekł się pieniędzy za złożenie podpisu. Jak na piłkarza tej klasy to... niecodzienna sytuacja. Prowizja menedżerska miała wynosić 30 tysięcy złotych, takie ustalenia zapadły na spotkaniu z prezesem Józefem Drabickim. Strony podały sobie ręce i wyszliśmy z klubu - dodaje Onyszko.



Więcej o:
"/> Zbigniew Boniek zdradza kulisy pożegnania Piszczka: Piłkarze dogadali się ze Słoweńcami [SEKCJA PIŁKARSKA #29]