Wypełniona misja Piasta Gliwice i Podbeskidzia Bielsko-Biała. Tylko co dalej?

W ostatniej kolejce ekstraklasy Piast Gliwice zremisował z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Mecz przebiegał w atmosferze pożegnań.
Gorące newsy i złośliwe komentarze. Dołącz do nas na Facebooku >>

Już przed meczem było jasne, że oba zespoły wypełniły najważniejszy cel na ten sezon, czyli utrzymały się w ekstraklasie. Piast i Podbeskidzie walczyły już tylko o jak najwyższe miejsce w tabeli, co ma przecież przełożenie na finanse klubu. Może właśnie dlatego spotkanie dostarczyło sporo emocji, szczególnie w samej końcówce.

Gliwiczanie chcieli rozstrzygnąć sprawę wyniku jak najszybciej. Już po kwadransie gry ich zmasowane ataki przyniosły dwa gole. Najpierw bramkę strzelił Wojciech Kędziora, a po chwili prowadzenie gospodarzy podwyższył Ruben Jurado.

Goście prezentowali się słabiutko i dopiero pod koniec pierwszej części gry zagrozili bramce Piasta. Przełom nastąpił dopiero na początku drugiej połowy. Gola dla Podbeskidzia strzelił wtedy Błażej Telichowski. "Góralom" udało się doprowadzić do wyrównania tuż przed końcem meczu, gdy w zamieszaniu podbramkowym najlepiej zachował się Tomasz Górkiewicz.

Podbeskidzie miało nawet szansę, by wygrać, ale w ostatniej akcji meczu rzut karny wykonywany przez Marka Sokołowskiego obronił bramkarz Piasta.

Wiele emocji budzą planowane zmiany kadrowe w obu ekipach. Przed spotkaniem Piast oficjalnie pożegnał Dariusza Trelę i Mateusza Matrasa. Strata dwóch podstawowych zawodników z pewnością będzie bolesna dla gliwickiego klubu. A przecież kontrakty kończą się także kilku innym ważnym piłkarzom.

Poważne roszady mogą nastąpić też w Podbeskidziu. Fani z Bielska-Białej śpiewali "Zostań z nami" do trenera Leszka Ojrzyńskiego, ale ten najpewniej odejdzie. Jako kandydata na jego następcę wymienia się Marcina Brosza, niedawno zwolnionego z... Piasta.

Ale to nie koniec pożegnań. Swój ostatni mecz prowadził bowiem Tomasz Garbowski.

Śledź autora na Twitterze - @maciekblaut >>