Sport.pl

Gerard Badia: Nawet nie wiecie, co posiadacie [OBSZERNY WYWIAD]

Grałem w drugiej i trzeciej lidze hiszpańskiej, ale mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć: w polskiej ekstraklasie gra mi się najlepiej. Właśnie tutaj odżyłem - podkreśla Gerard Badia.
Badia to rodzaj dzikiego niedużego kota z Borneo. Filigranowy skrzydłowy Gerard Badia takim kotem jest, to jeden z najlepiej wyszkolonych technicznie piłkarzy w polskiej ekstraklasie. Właśnie został wybrany do jedenastki ostatniej kolejki, przy okazji strzelając wspaniałego gola w prestiżowym meczu z Górnikiem w Zabrzu

Paweł Czado: Gol w meczu z Górnikiem był wspaniały, gratulacje. Według mnie najładniejszy w całej kolejce. Zdarzyły się już wcześniej takie efektowne bramki w pańskiej karierze?

Gerard Badia: Takie okazje mam dość często z racji pozycji na jakiej gram, czyli bocznego pomocnika. Moim zadaniem po podaniu z prawej strony na długi słupek jest mieć sytuację i strzelić. Ale tak ładnej bramki chyba rzeczywiście jeszcze nie strzeliłem. Ta jest wyjątkowa.

Dotychczas grał pan dobrze, ale goli nie strzelał. Teraz to się zmieni?

- Rzeczywiście, trener ode mnie tego wymaga. Zawodnik na mojej pozycji powinien zdobywać średnio sześć, siedem goli w sezonie. Faktem jest, że opieranie się na samych napastnikach może nie wyjść zespołowi na dobre. Nie chcę jednak deklarować jakiejś konkretnej liczby goli mojego autorstwa.

Trener Garcia Perez podkreśla, że styl polskiej ligi jest mocno fizyczny. Jak pan, zawodnik stawiający na technikę, się w nim odnajduje?

- To nie jest tak, że na przykład w Polsce gra się tylko fizycznie, a w Hiszpanii tylko technicznie. Uważam, że wiele ludzi myli się sądząc, że hiszpańska piłka opiera się tylko na technice, zawodnicy muszą być przygotowani bardzo dobrze fizycznie. Tak samo jest z polską ligą. Owszem, siła jest ważna, ale jest tu wielu zawodników świetnych technicznie.

Mnie osobiście bardzo dobrze gra się przeciw zawodnikom wysokim, silnym, dobrze zbudowanym, takim, którzy dużo walczą. Z racji moich warunków fizycznych, z racji tego, że jestem dużo niższy [Gerard ma 176 cm - przyp. red.] i mam technikę, mogę to wykorzystać - zrobić jakiś drybling, wykonać zwód, ominąć.

Który z zawodników Piasta podoba się panu pod względem technicznym?

- "Podgur" [Tomasz Podgórski - przyp. red.] jest bardzo dobry. Ma dobrą kontrolę nad piłką, dobre strzały i dośrodkowania. Drugi, o którym muszę wspomnieć, to "Muras" [Radosław Murawski - przyp. red.] Ma 20 lat, potrafi wiele zrobić z piłką, potrafi celnie podać na większą odległość, potrafi uderzać, gra dobrze obiema nogami. Jeżeli będzie pracował tak dalej, może stać się bardzo ważną osobą dla polskiej piłki nożnej. Mówię mu to na treningach, mówię mu to w szatni. To zawodnik, który imponuje tym, że radzi sobie w takim wieku na takim poziomie. Musi tylko ciężko dalej pracować i być skoncentrowanym na tym, co robi.

Jakie osiągnięcie z Piastem by pana satysfakcjonowało?

- Najważniejszy cel to zajęcie miejsca w pierwszej ósemce. To będzie trudne, ale nas na to stać.

Trochę czasu spędził już pan w polskiej lidze. Co się panu podoba, a co się nie podoba?

- Podoba mi się publika, stadiony, zainteresowanie. Doping na meczach. Nie musi być dwadzieścia tysięcy ludzi. Czasem jest pięć, a doping jest świetny, jest pełno ludzi, którzy potrafią robić atmosferę. Moim zdaniem polska liga nie ma co zazdrościć ligom zagranicznym. Wiadomo, że nie można jej porównywać do najlepszych, do tych z najwyższej półki. Wiadomo, że Primera Division to absolutny top, ale powtarzam: mecze w polskiej lidze też są ciekawe.

Grałem w drugiej i trzeciej lidze hiszpańskiej, ale mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć: w polskiej ekstraklasie gra mi się lepiej. Poziom jest dobry, tutaj odżyłem. Tutaj czuję się piłkarzem, tutaj czuję się szczęśliwszy. Podoba mi się, że jest zainteresowanie polską ligą, okazuje się, że następnego dnia piszą o nas gazety, są zdjęcia itd. Dla piłkarzy to bardzo ważne. Wolę być tutaj.

A co mi się nie podoba? Dziwię się, że Polacy tak narzekają na własną ligę. Dziwię się, że nie doceniacie własnej ekstraklasy. Mówicie, że słaba, nieciekawa, nieatrakcyjna. Siła, siła i nic więcej.... To bzdura. Chyba nie wiecie, co macie. Tu też są piłkarze, którzy grają fantastycznie. Na przykład taki Semir Stilić z Wisły Kraków. Gra tak, że mi szczęka opada. To mój ulubiony piłkarz w polskiej lidze. Dobrzy są też kapitan Legii Warszawa Vrdoljak, kompletny piłkarz, Filip Starzyński z Ruchu albo Paweł Brożek z Wisły. Brożek grał w Hiszpanii, tam był jednym z wielu, ale tutaj prezentuje się bardzo dobrze, w polu karnym jest zabójczy. Ale Stilić podoba mi się najbardziej. Gdybyście wy, Polacy, byli w stanie bardziej we własną ligę uwierzyć, zmienić do niej podejście - na pewno byłoby lepiej, jej renoma by się zwiększyła. Powtarzam: to dobra liga.

Gdyby mógł pan wybierać: powrót do drugiej ligi hiszpańskiej czy gra w polskiej ekstraklasie - co byłoby lepsze?

- Nawet się nie zastanawiam. Wolę zostać tutaj. Tu czuję się piłkarzem. W całej mojej karierze Gliwice to miejsce, w którym najbardziej cieszę się grą, miejsce, gdzie futbol sprawia mi największą przyjemność.

Znał pan wcześniej kolegów rodaków z Piasta?

- Rubena Jurado i Carlesa Martineza poznałem dopiero w Gliwicach. Za to Alberto Cifuentesa znałem wcześniej, bo gdy ja grałem w rezerwach Murcii, on był w pierwszej drużynie. To dobry bramkarz. Aż mi dech zaparło, kiedy okazało się, że będzie grał w Piaście (uśmiech).

Gola z ostatniego meczu decydował pan żonie, która jest w trzecim miesiącu ciąży. Małżonka jest z panem w Polsce?

- Rodzina została w Hiszpanii. To skomplikowane, ale praca nie pozwoliła przenieść się żonie do Polski na stałe. Nie mogła jej zostawić. Ale wspiera mnie jak może, przyjeżdża raz na dwa tygodnie, raz na miesiąc. Gemma, bo tak ma na imię, ciągle powtarza, że muszę robić co kocham i spełniać swoje marzenia, walczyć o nie. Był w moim życiu bardzo trudny okres, kiedy chciałem już rzucić piłkę i zając się czymś innym. Przed przyjściem do Piasta nie byłem zadowolony z tego, co robię, nie cieszyłem się grą w piłkę, odczuwałem problemy z płatnościami, był okres, kiedy za grę nie dostawałem pieniędzy. Myślałem, żeby to wszystko rzucić, zakończyć żywot futbolisty i pracować z żoną. Prowadzi zakład wulkanizacyjny, franczyzę Michelina [największy w Europie producent opon - przyp. red.]. Mógłbym być też trenerem personalnym, nauczycielem WF-u skończyłem szkołę w tym kierunku.

Ale dzięki pobytowi w Polsce mogę zmienić plany, moja kariera idzie w górę. Niedługo skończę dopiero 25 lat, mogę jeszcze wiele osiągnąć.

A jeśli z Gemmą bardzo tęsknimy do siebie - cóż, to przecież tylko dwie, trzy godziny lotu samolotem. Takie jest życie profesjonalnego piłkarza. Co do dziecka: jeszcze nie wiem, czy to będzie nino (chłopczyk) czy nina (dziewczynka). Nie mogę się doczekać. Będzie wspaniale.

Czy jest coś, co zajmuje pana poza piłką?

- Wolny czas poświęcam na szlifowanie angielskiego, spotkania ze znajomymi, wycieczki rowerowe po Gliwicach. Telewizja? Niespecjalnie. Gry komputerowe? Nieeee, nie gustuję, żadnych gier. Bardziej kawa z przyjaciółmi. Chciałbym więcej czytać.

Komu pan kibicuje w Hiszpanii?

- Jestem Katalończykiem, więc dobrze życzę oczywiście Barcelonie. Ale kiedy przegrywa, to nie wariuję z żalu. Nie jestem fanatykiem, mogę spać po jej porażkach. Drużyną, której oddałem serce jest Horta, z mojej rodzinnej miejscowości, w której się urodziłem. Występują w regionalnej piątej albo szóstej lidze. Zawsze są w środku tabeli, uwielbiam atmosferę na jej meczach. Chciałbym kiedyś tam wrócić. Chciałbym w niej jeszcze na koniec kariery zagrać, choć nie wiem, czy zgodzi się na to moja żona, przecież tyle czasu nie ma mnie w domu, a tu chodzi o wolne weekendy (śmiech). Bardzo Horcie kibicuję. Zobaczymy, jak to się ułoży.

Rozmawiał Paweł Czado

współpraca Bartosz Otorowski

Gerard Badia Cortes

ur. 18 października 1989 roku w Horta de Sant Joan

Kluby: Tortosa (do 2008), Gava (2008-09), Real Murcia B (2009-10), Gualadajara (2010), Noja (2010-13), Piast Gliwice (2014-?)

Komentarze (13)
Gerard Badia: Nawet nie wiecie, co posiadacie [OBSZERNY WYWIAD]
Zaloguj się
  • Oceniono 50 razy 36

    Polacy są zero-jedynkowi: albo posypujemy głowę popiołem, albo wywyższamy się nad innych. Zero umiaru :) Dzięki za tę wypowiedź. W końcu ktoś trzeźwo wypowiadający się.

    maxxximalizator.blox.pl

  • his_dudeness

    Oceniono 22 razy 14

    Zabawni ci Hiszpanie.
    Temu widzi się, że gra w poważnej lidze, a ten z Korony jakiś czas temu mówił, że Del Bosque ogląda Ekstraklasę. W sumie sądząc po ostatnich wynikach Hiszpanii ...

  • muminos1975

    Oceniono 15 razy 13

    załatw pan 8 kolegów i bedzie git

  • kawanias

    Oceniono 17 razy 11

    Ten Hiszpan widzi to co wielu z nas wie od dawna. Polacy są mistrzami świata... w narzekaniu.

  • gm56

    Oceniono 20 razy 8

    "Gralem w drugiej i trzeciej lidze........:w polskiej ekstraklasie gra mi sie najlepiej."
    Jak malo do szczescia potrzeba, teraz nam Europa nia straszna.

  • turtlezzz

    Oceniono 4 razy 2

    Wypowiedź jest ważna, bo zwraca uwagę na potencjał polskiej ligi. Że nie ma tu wielkiego futbolu, wszyscy wiemy. Ale jest już infrastruktura stadionowa, jest bardzo wyrównana rywalizacja, dobra oprawa. Póki co, brakuje pieniędzy i ciągłości dobrych szkół piłkarskich z minionych lat (ewentualnie - oligarchów bawiących się w futbol), by nadrobić straty do silnej konkurencji. Poziom sportowy jest więc średni - może starczyć na zlanie bogatszych Szkotów czy od czasu do czasu utarcie nosa klubom z najsilniejszych lig, a może nie starczyć na ogranie Litwinów czy Islandczyków. Futbol wszak nie składa się tylko z przyjemnych niespodzianek :)

    Jednak rozwój gospodarczy Polski z biegiem lat przełoży się na wzrost możliwości polskich klubów. To oczywiście bardzo powolny proces, rozłożony na dekady.

    Tak czy siak, polska liga już od dawna ma swoją cechę szczególną, którą jest niespotykanie wyrównany poziom walczących drużyn. Ta olbrzymia decentralizacja polskiego potencjału piłkarskiego musi wpływać negatywnie na wyniki w europejskich pucharach, ale zapewnia lidze tę piękną, uatrakcyjniającą rozgrywki, nieprzewidywalność. Nawet tak średni futbol jest w pewnych aspektach ciekawszy, gdy o tytuł walczy co najmniej kilka drużyn, a nie wiecznie ci sami dwaj hegemoni (patrz: Portugalia, z wyjątkami Hiszpania, Szkocja przed bankructwem Rangers, Serbia, itd.), i gdy nie ma meczów rozstrzygniętych przed pierwszym gwizdkiem.

  • gj83

    Oceniono 5 razy 1

    Poziom polskiej ligi co roku weryfikują europejskie puchary.
    Widocznie w Europie też się nie poznali na ekstraklasie, bo nie pozwalają jej przedstawicielom (z wyjątkiem Legii) zagrać w rozgrywkach pucharowych ;)

  • Nelson Puszysty

    Oceniono 9 razy -1

    " Vrdoljak piłkarz kompletny". Kompletne to on ma co najwyżej owłosienie po transplantacji spod pachy. Mistrz egzekwowania karnych...

  • Oceniono 27 razy -3

    Powinni go przebadać bo z pewnością bierze jakieś środki odurzające. Nikt kto ogląda polską ekstraklasę na trzeźwo czegoś takiego by nie powiedział.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX