Dawid Janczyk: Powrót do kadry jest na mojej liście

Dawid Janczyk, były reprezentant Polski, uczestnik mistrzostw świata juniorów, a dziś - także po alkoholowych przejściach - napastnik Piasta Gliwice. Czy 27-letni piłkarz może jeszcze grać na miarę kariery, jaką mu wróżono?
ŚLĄSK.SPORT.PL w mocno nieoficjalnej wersji. Dołącz do nas na Facebooku >>

Janczyk wrócił do ligowej rywalizacji w ostatni weekend, gdy Piast miał za rywala Śląsk Wrocław. - Przede wszystkim byłem bardzo szczęśliwy. Powrót po tylu latach na ekstraklasowe boisko to wielka sprawa. Cieszyłem się także dlatego, że wiedziałem, jak wielu ludzi, którzy to oglądają, trzyma za mnie kciuki. Mecz obserwowali moi rodzice, moja żona i córka, czyli najważniejsze osoby w moim życiu, i wiem, że byli dumni z mojego powrotu - mówi "Sportowi Śląskiemu" piłkarz, który ostatni mecz w lidze rozegrał latem 2011 roku w barwach Korony Kielce.

Zawodnik na pewno nie gra na miarę oczekiwań kariery, jaką mu wróżono. W 2006 roku zdobył mistrzostwo Polski z Legią Warszawa, a rok później wystąpił w mistrzostwach świata juniorów w Kanadzie.

- To był szalony, "dziwny" czas, w którym wszystko działo się nieco za szybko. Ja mam przecież dopiero 27 lat, a czasem wydaje mi się, że moim życiem mógłbym swobodnie obdzielić i cztery osoby. Gdy grałem w Kanadzie, wszystko było podporządkowane futbolowi, lecz równocześnie do wszystkiego można było podejść na pełnym luzie. Żyło się z dnia na dzień, bez obciążeń. Nic dziwnego, że łatwo było grać na wysokim poziomie niemalże cały czas. Wtedy wystarczyło po prostu wykorzystywać talent, jakim obdarzył cię Bóg - wspomina Janczyk, który pogubił się na tyle, że w pewnym momencie wydawało się, że przestanie grać w piłkę. Teraz wraca.

- Nie chciałbym, żeby zostało to źle odebrane, ale powrót do kadry jest również na mojej liście. A skoro udaje się do tej pory realizować kolejne kroki, może i ten w którymś momencie będzie na wyciągnięcie ręki - mówi.

Więcej tutaj.



ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwujesz? >>