Bramkarz uratował Piastowi Gliwice remis z Górnikiem Łęczna [ZDJĘCIA]

Górnik Łęczna zrobił lepsze wrażenie niż Piast Gliwice. Goście stworzyli więcej sytuacji bramkowych, ale zabrakło im skuteczności i mecz zakończył się remisem 0:0.
Zespoły Piasta i Górnika po raz pierwszy zmierzyły się ze sobą w ekstraklasie. Goście od początku grali odważnie. Raz po raz przedostawali się w pobliże bramki Piasta. Alberto Cifuentes, bramkarz gospodarzy, wygrał pojedynki ze Shpetimem Hasanim i Fedorem Cernychem, natomiast Hasani spudłował z kilku metrów. Łęczna po 25 minutach powinna prowadzić przynajmniej 2:0.

- Stwarzamy sytuacje, ale brakuje wykończenia - narzekał w przerwie spotkania pomocnik Górnika Tomasz Nowak.

class=c1n href="https://twitter.com/slasksportpl "> ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwujesz? >>

Piastowi gra się wyjątkowo nie kleiła. Słabo grał mózg drugiej linii Konstantin Wassiljew, zmieniony w przerwie meczu. Zespół, który nie tak dawno wbił pięć goli GKS-owi Bełchatów i cztery gole Podbeskidziu, tym razem rzadko zagrażał rywalom. A jak już zagroził, to Sasa Zivec zbyt długo zwlekał ze strzałem i stracił piłkę, a uderzenie Bartosza Szeligi o centymetry minęło słupek.

W drugiej połowie Piast na krótko zabrał się mocniej do roboty. Zaatakował, ale bez efektu. Po kwadransie Górnik opanował sytuację i to on znowu częściej straszył gliwiczan. Cifuentes tego dnia był jednak nie do pokonania. Poradził sobie m.in. z mocnym strzałem Sebastiana Szałachowskiego. - No, nie wiem ile musimy sobie stworzyć sytuacji, żeby strzelić gola i wygrać na wyjeździe - żałował Veljko Nikitovic z Górnika.

Trener Piasta Angel Perez Garcia próbował coś zmienić w grze swojej drużyny, rzucał do boju nowych zawodników. Na ostatni kwadrans meczu na boisko wszedł Dawid Janczyk, ale dawna nadzieja polskiej piłki też nie odmieniła bladego oblicza Piasta. - Jak nie możesz wygrać, to przynajmniej zremisuj. Mam nadzieje, że w następnym meczu zagramy już lepiej - komentował Kamil Wilczek z Piasta.