Kolekcjonerzy "resultados historicos". Piast Gliwice lepszy od Lecha Poznań!

Świetny mecz w Gliwicach. Piast był w ostatnich sezonach niemiłosiernie ogrywany przez Lecha Poznań. Tym razem wreszcie postawił mu opór i zasłużenie wygrał.
Piast Gliwice będzie bronił się przed spadkiem? Podyskutuj na Facebooku >>

Spotkanie z Lechem było idealną okazją dla gliwiczan, aby poszerzyć listę wywalczonych w tym roku "resultados historicos". Właśnie w taki sposób hiszpański szkoleniowiec Piasta Angel Perez Garcia określa najlepsze osiągnięcia swojego zespołu. Garcia poprowadził już piastunki do historycznych triumfów nad Górnikiem Zabrze czy Legią Warszawa. Triumf nad Lech Poznań mógł się idealnie wkomponować w tę listę. Chodzi nie tylko o to, że Lech to klasowy rywal. Poznaniacy byli dotąd prawdziwą zmorą Piasta. Wystarczy przytoczyć bilans ostatnich pięciu meczów tych drużyn w ekstraklasie: 5 zwycięstw Lecha przy stosunku goli 17:0.

W Gliwicach goście szybko chcieli udowodnić, że Piast to ich ulubiony rywal, z którym najchętniej graliby co tydzień. Już ich pierwsza groźna akcja zakończyła się golem. Co prawda po uderzeniu Kaspera Hamalainena piłka wylądowała tylko na poprzeczce bramki Piasta, ale po dobitce Szymona Pawłowskiego już padł gol.

Choć był to początek spotkania, to gliwiczanie zaczęli grać tak, jakby na odrobienie strat mieli tylko kilka minut. Piast rzucił wszelkie siły do ataku i mocno przycisnął gości. To mogło się podobać, ale ta taktyka niosła ze sobą spore ryzyko. Lech bardzo groźnie kontrował i miał kilka niezłych okazji do podwyższenia prowadzenia.

Odwaga Piasta została nagrodzona na początku drugiej połowy. Do wyrównania doprowadził niezawodny Kamil Wilczek, który zdobył bramkę strzałem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Chwilę późnej Wilczek zaliczył też asystę. Po jego świetnym podaniu w sytuacji sam na sam z bramkarzem Lecha znalazł się Bartosz Szeliga. Gliwicki skrzydłowy genialną podcinką wpakował piłkę do bramki.

Przy obu golach dla Piasta niefortunnie interweniował stoper Lecha Marcin Kamiński. Obrońca z Poznania na tyle przejął się swoimi błędami, że osobiście postanowił doprowadzić do wyrównania. Trochę pomógł mu w tym bramkarz gospodarzy Alberto Cifuentes, który przepuścił teoretycznie łatwy do obrony strzał w krótki róg.

Końcówka meczu przyniosła mnóstwo emocji, bo oba zespoły zaciekle dążyły do wygranej. Decydujący cios zadał kapitan Piasta Tomasz Podgórski. Po fenomenalnym podaniu Konstantina Vassilieva na kilkadziesiąt metrów kapitan gliwickiego zespołu dopadł do piłki i huknął nie do obrony pod poprzeczkę. Trener Garcia pomknął do niego przez pół boiska, by razem fetować kolejny "historyczny wynik" Piasta.

Piast Gliwice - Lech Poznań 3:2 (0:1)

Bramki: 0:1 Pawłowski (3.), 1:1 Wilczek (47.), 2:1 Szeliga (50.), 2:2 Kamiński (68.), 3:2 Podgórski (86.)

Piast: Cifuentes - Klepczyński, Osyra, Hebert Ż, Brożek - Szeliga (75. Podgórski), Martinez, Hanzel (46. Vassiliev), Zivec, Badia (68. Jurado) - Wilczek.

Lech: Gostomski - Kędziora, Arajuuri, Kamiński, Wołąkiewicz - Lovrencsics (81. Formella), Trałka Ż, Jevitć, Drewniak, Pawłowski (67. Keita) - Hamalainen.

Sędziował: Szymon Marciniak (Płock). Widzów: 5173.

Obserwuj autora na Twitterze - @maciekblaut >>