Wybraliśmy śląską jedenastkę rundy jesiennej. Piast zostawił konkurencję daleko w tyle

Siedmiu zawodników z Piasta Gliwice, trzech z Ruchu Chorzów, jeden z Podbeskidzia Bielsko-Biała i żadnego z Górnika Zabrze. Tak przedstawia się najlepsza - naszym zdaniem - śląska jedenastka rundy jesiennej.
Facebook? » | A może Twitter? »


Bramka

Jakub Szmatuła (Piast Gliwice)

Przez kilkanaście lat swojej kariery uchodził za golkipera bardzo przeciętnego, ale nagle - będąc już solidnie po trzydziestce - złapał kapitalną formę. Gdyby nie ten dosyć już zaawansowany wiek, byłby kandydatem do reprezentacji Polski. A tak, zostaje mu "tylko" walka o to, by udowodnić, że nawet zespół skazywany przed sezonem na spadek w rzeczywistości może powalczyć o mistrzostwo. Zastanawialiśmy się też nad kandydaturą Emilijusa Zubasa, który kilkukrotnie ratował punkty Podbeskidziu.

Obrona

Martin Konczkowski (Ruch Chorzów)

Obrońca z Rudy Śląskiej ma za sobą najlepszą rundę w karierze. Pewnym punktem defensywy był już wcześniej, ale w ostatnich miesiącach ma coraz większy wpływ na kreowanie gry w ataku. Ofensywne rajdy i dośrodkowania Konczkowskiego sieją popłoch w szeregach rywali. Widać to również w statystykach. Obrońca Ruchu zapracował jesienią na cztery asysty - najwięcej w zespole.

Hebert (Piast Gliwice)

Człowiek, którego nie chcielibyśmy spotkać ani na boisku, ani w ringu. Stanowi bowiem udane połączenie umiejętności piłkarskich i siły fizycznej. W Gliwicach pełni rolę lidera defensywy, która pod względem szczelności (tylko 14 straconych bramek) załapała się na jesienne podium ekstraklasy. Oby tylko klubowi udało się przedłużyć z Brazylijczykiem jego wygasającą umowę...

Patrik Mraz (Piast Gliwice)

Absolutna czołówka ligowych lewych obrońców... i skrzydłowych, bo taktyka Radoslava Latala sprawia, że Słowak momentami bardziej przypomina właśnie zawodnika ofensywnego. Zresztą, w tym sezonie zdobył już dwie bramki. Ostatnio dostrzegł go nawet selekcjoner słowackiej kadry, powołując do szerokiej kadry na mecze towarzyskie.

Pomoc

Marcin Pietrowski (Piast Gliwice)

Podobnie jak Mraza, spokojnie moglibyśmy umieścić go w obronie. Różnica między nimi polega jednak na tym, że o ile świetne występy Słowaka wielkim zaskoczeniem nie są, o tyle tak dobrej gry po Pietrowskim trudno było się spodziewać - wiosną został przecież odsunięty od składu Lechii Gdańsk. Dzisiaj natomiast może uchodzić za wyrzut sumienia gdańskiego klubu.

Radosław Murawski (Piast Gliwice)

Mimo ledwie 21 lat, kapitan pełną gębą. Błyskawicznie dojrzał zarówno piłkarsko, jak i mentalnie. Ba, coraz częściej mówi się, że powinien otrzymać swoją szansę w dorosłej reprezentacji. Idealny przykład tego, że zamiast sprowadzać zagranicznych słabeuszy - a ostatnimi czasy było ich w Gliwicach wielu - lepiej postawić na własnego wychowanka. Szkoda tylko, że na razie podobnych przypadków w Piaście nie widać.

Patryk Lipski (Ruch Chorzów)

Gdy latem z Cichą żegnał się Filip Starzyński, w Ruchu co prawda przebąkiwali, że jego następcą będzie Lipski, ale mało to traktował te zapowiedzi poważnie. Grę niebieskich miał bowiem kreować doświadczony Maciej Iwański. Tyle że Lipski wymyślił sobie inny plan. Szybko wygryzł weterana ze składu i teraz to on w dużej mierze decyduje o obliczu chorzowskiej drużyny.

Kamil Vacek (Piast Gliwice)

Jak na polskie warunki, piłkarz z trochę innej bajki. Wystarczy obserwować jego grę przez kilka minut, by dojść do wniosku, że w porównaniu do większości zawodników tej ligi 28-latek myśli i widzi dwa razy więcej. Nic jednak dziwnego, skoro swego czasu Chievo Verona wyłożyło za niego dwa miliony euro. Żeby się odbudować, potrzebował tylko odrobiny zaufania i ręki Latala.

Mateusz Szczepaniak (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Najlepszy z letnich transferów "Górali" - a tych było przecież wiele, bo kilkanaście. W grze w ataku ceni sobie improwizację i skuteczność, a tej uczył się jako dzieciak na boisku do piłki ręcznej - dyscypliny, którą trenowała jego mama. Szkoda, że Szczepaniak jest do Podbeskidzia tylko wypożyczony (z Miedzi Legnica). Miejmy nadzieję, że uda się go pod Klimczokiem zatrzymać na dłużej.

Atak

Mariusz Stępiński (Ruch Chorzów)

Trener Waldemar Fornalik nie miał wątpliwości, że chce mieć tego gracza na Cichej, a czas pokazał, że się nie pomylił. To nie było takie proste, bowiem Ruch musiał wykupić Stępińskiego z Norymbergi, a także zgodzić się na podział zysków w przypadku kolejnego transferu. W klubie jednak nie zaprzątają sobie tym teraz głowy, tylko cieszą się, że 20-letni napastnik strzela gola za golem i ma ich na koncie już osiem. 

Martin Nespor (Piast Gliwice)

Przed przyjściem do Piasta wiele miesięcy leczył kontuzję, ale zupełnie tego po nim nie widać. Ba, trudno znaleźć wśród ligowych napastników większego walczaka - Nespor uzbierał już... pięć żółtych kartek. Przede wszystkim jednak imponuje sprytem pod polem karnym rywala.