Piast Gliwice - Zagłębie Lubin 0:1. Legii nie dogonili, ale... Piast wicemistrzem Polski!

Zagłębie Lubin przerwało serię 11 domowych meczów Piasta Gliwice bez porażki. To nie zmienia jednak faktu, że zespół Radoslava Latala jest nowym wicemistrzem Polski! ?Miedziowi? natomiast utrzymali trzecie miejsce na podium.
Na boisku dwie rewelacje tego sezonu, na trybunach 9523 ludzi (najwięcej w historii meczów przy Okrzei!), a w tabeli szansa na to, że po 27 latach tytuł mistrza Polski wróci na Górny Śląsk. Czy trzeba było więcej, by w niedzielę chcieć pojawić się na stadionie Piasta Gliwice? Pojawić - dodajmy - obowiązkowo z dostępem do Internetu lub radiem, bo przecież gospodarze musieli liczyć na potknięcie Legii Warszawa w toczonym równolegle meczu z Pogonią Szczecin.

- Gramy o mistrza! - skandowali przed pierwszym gwizdkiem gliwiccy kibice. Wtedy jedno było już pewne - bez względu na wyniki ostatniej kolejki zespół Radoslava Latala zapracował sobie na tytuł wielkiego wygranego sezonu 2015/2016. W najgorszym wypadku na zawodników Piasta czekał bowiem tytuł wicemistrza kraju.

Już po pół godzinie zanosiło się na to, że tym razem więcej niebiesko-czerwoni nie ugrają. Legia prowadziła, a oni gola stracili. Sposób na defensywę wicelidera znalazł Michala Papadopulosa, który wykorzystał zamieszanie w polu karnym Jakuba Szmatuły. Zresztą, niewiele brakowało, by na przerwę "miedziowi" schodzili z dwubramkowym prowadzeniem, bo świetną okazję na trafienie z cyklu "do szatni" zmarnował Łukasz Janoszka. Co na to Piast? Ekipa Latala pod "szesnastką" Martina Polaczka gościła w miarę regularnie, ale brakowało jej skuteczności. Strzały Kamila Vacka, Martina Nespora czy Sasy Żivca mijały bramkę.

Latal musiał coś zmienić - niedługo po zmianie stron posłał na boisko Mateusza Maka i Gararda Badię. Również dzięki nim jedenastka z Okrzei momentami zamykała Zagłębie w jego polu karnym, ale Polaczek wciąż nie musiał się specjalnie wysilać. Ba, w 66. minucie w opałach znalazł się Szmatuła, bo po kontrze drużyny z Lubina sam przed bramkarzem Piasta pojawił się Janoszka. Chybił, co za moment mogło się zemścić, bo omal nie wyrównał Hebert. Po jego efektownym uderzeniu głową futbolówka odbiła się od poprzeczki.

Zrobił się ciekawy mecz, w dodatku gospodarze grali z przewagą zawodnika, bo rezerwowowy napastnik dostał dwie żółte kartki w osiem minut od pojawienia się na boisku.

Od momentu tego momentu gra toczyła się już prawie wyłącznie w polu karnym gości. Lubinianie dowieźli jednak zwycięstwo do końca i utrzymali trzecie miejsce na mecie sezonu. A kibice Piasta i tak skandowali: "Dziękujemy!". Ich klub osiągnął przecież największy sukces w całej swojej historii.

Piast Gliwice - Zagłębie Lubin 0:1 (0:1)

Bramka: 0:1 Papadopulos (27.)

Piast: Szmatuła - Bukata Ż, Korun, Pietrowski, Hebert, Mraz - Vacek, Murawski, Żivec (54. Mak) - Nespor Ż (69. Szeliga), Barisić (54. Badia).

Zagłębie: Polaczek - Todorovski, Jach, Dąbrowski, Czotra - Woźniak, Ł. Piątek, Starzyński (79. Rakowski), Tosik, Janoszka (81. Zbozień) - Papadopulos (70. K. Piątek Ż Ż CZ).

Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków); widzów: 9523

Więcej o: