Sport.pl

Dyrektor Polonii rzucony na głęboką wodę. "Pokazałem, że potrafię pływać"

Lukas Killar przyznaje, że do tego, aby był w pełni zadowolony z zimowego okienka transferowego zabrakło dwóch transferów.
Objęcie przez Killara funkcji dyrektora sportowego Polonii było olbrzymim zaskoczeniem. Przecież jeszcze jesienią Czech był podstawowym zawodnikiem bytomskiej drużyny. Kłopoty zdrowotne zmusiły go jednak do przedwczesnego zakończenia kariery.

Na jednym z ostatnich treningów podczas zgrupowania w Turcji, Killar... pojawił się jednak na boisku. - Podczas zabawy w siatkonogę uczestniczący w niej trener Dariusz Fornalak złapał lekką kontuzję. Dostałem buty od naszego fizjoterapeuty Tomka Nierady i wszedłem na bosko, by zastąpić trenera. Nie sprawdziłem się najlepiej, bo moja drużyna przegrała. Gdyby wygnała, to wznowiłbym karierę - śmieje się Killar.

Dyrektor Polonii jest zadowolony z pierwszych tygodni swojej pracy. - Zostałem rzucony na głęboką wodę, ale pokazałem, że potrafię pływać. Do pełni szczęścia zabrakło nam transferów napastnika i bocznego obrońcy. Wierzę jednak, że stać na utrzymanie. Jestem bardzo zadowolony z tego jak drużyna pracowała na zgrupowaniu w Turcji. Rozegraliśmy trzy niezłe sparingi. Słaby był tylko ten pierwszy, ale jego specjalnie bym nie liczył, bo graliśmy zaraz po podróży - podkreśla Killar.

Środa jest ostatnim dniem pobytu polonistów w Turcji. W podróż powrotną do kraju udadzą się dziś popołudniu. W Bytomiu spodziewani są w czwartek nad ranem.

Więcej o: