Sport.pl

Marcin Cabaj znów jest wielki. "Za nic ma pecha"

Wielu kibiców pukało się w czoło, gdy Polonia Bytom ściągała zimą byłego zawodnika Cracovii. Wygląda na to, że rację miał klub kontraktując tego zawodnika.
W pierwszych wiosennych meczach Cabaj udowodnił, że jest w bardzo wysokiej formie. W niedzielę wielokrotnie ratował swój zespół na boisku w Niecieczy. Dał się pokonać tylko raz. - Napastnik Termaliki strzelał z kilku metrów. Nie było szans na skuteczną interwencję. Marcin pokazał, że jest wysokiej klasy zawodnikiem, choć oczywiście wołałbym, aby nie musiał się tyle wykazywać, a my nie stracili gola - mówi Mirosław Dreszer, trener bytomskich bramkarzy.

W poprzednim spotkaniu przeciwko Sandecji Cabaj też puścił gola, ale stało się to po dobitce z rzutu karnego, wcześniej obronionego przez bramkarza Polonii.

31-letni golkiper wyrasta na postać numer jeden w bytomskim zespole. Skąd zatem wątpliwości kibiców związane z jego transferem? Cabaj nie cieszy się zbyt dobrą renomą. Wszystko za sprawą niezbyt szczęśliwych interwencji, czy po prostu kiksów, które przydarzały mu się podczas występów w Cracovii. - Marcinowi niesprawiedliwie przypięto łatkę. Przecież każdemu bramkarzowi zdarzają się słabsze występy. Przypominam choćby gole, jakie swego czasu puszczali Artur Boruc czy Tomasz Kuszczak. Marcin musi z tym żyć, ale na szczęście ma do tego spory dystans. Warto zwrócić uwagę, że przychodząc do nas wybrał numer "13" na koszulce. On za nim ma pecha - podkreśla Marek Pieniążek, dyrektor klubu.

Cabaj, który ostatnio występował w izraelskim Hapoel Be'er Szewa, podpisał w Bytomiu półtoraroczny kontrakt z opcją rozwiązania już po tym sezonie. Co ciekawe, jego zarobki w Polonii są bardzo skromne. - Marcin to mój przyjaciel. On bardziej mi pomaga niż zarabia tutaj pieniądze - zdradza Pieniążek.



Efektowne parady Marcina Cabaja





Kiks Marcina Cabaja





Więcej o: