Sport.pl

Piłkarze Polonii poirytowali delegata z PZPN-u. Bo podbiegli do płotu

Zawodnicy z Radzionkowa i Bytomia podkreślali, że śląskie derby nie były wielkim widowiskiem.
- Mało sytuacji. Właściwie jedna dobrze, skutecznie rozegrana akcja mogła przesądzić o losach meczu. Miałem taką okazję, po dobrym dograniu piłki przez Adama Giesę, ale zabrakło mi nogi, żeby przerzucić piłkę nad Marcinem Cabajem - komentował Łukasz Tumicz. Napastnik Ruchu podkreślał, że przed meczem z Polonią w szatni "Cidrów" czuć było dodatkową mobilizację. - Sam każdy mecz i rywala traktuję tak samo. Dlatego wyszedłem na boisko bez stresu i dodatkowych emocji - wyjaśnił Tumicz.

Piłkarze z Bytomia zeszli do szatni kilka minut po zawodnikach z Radzionkowa. A to dlatego, że po meczu podbiegli do płotu, zza którego wspierali ich kibice.

Podyskutuj o rozgrywkach I ligi na Facebooku Śląsk - Sport.pl »


Poirytowali tym delegata Polskiego Związku Piłki Nożnej, który naciskał na spikera, by ten przywołał bytomian do porządku. - Szkoda, że kibice nie mogli być dziś z nami, na stadionie. To nie jest normalne - mówił Krzysztof Michalak, obrońca Polonii.

Marcin Cabaj, bramkarz drużyny gości, podkreślał, że fakt, że zachował czyste konto, wcale go nie cieszy. - Wolałbym stracić dwie bramki, a jednak wygrać 3:2. Trochę jednak pracy miałem. Naliczyłem dwie sytuacje sam na sam, jakie mieli zawodnicy Ruchu - dodał.

Więcej o: