Prezydent Bytomia chce wielkiej Polonii. Klub czekają rewolucyjne zmiany

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to Polonia Bytom już niedługo zostanie wielosekcyjnym klubem, który będzie się mógł poszczycić nowoczesnym kompleksem sportowym. - Nie chcę, aby miasto kojarzyło się tylko z rozwalającymi się kamienicami i krzywym, śmierdzącym budynkiem przy Olimpijskiej - podkreśla Damian Bartyla, prezydent Bytomia.
Pomysł gruntownej modernizacji stadionu Polonii oraz dobudowanie do niego lodowiska ma już kilka miesięcy. Wkrótce przygotowania do tej inwestycji mają nabrać rozpędu.

Maciej Blaut: Początkowo chciał pan, aby prace ruszyły jeszcze w tym roku.

Damian Bartyla: Rzeczywiście, marzyło mi się, aby w tym roku nastąpiło symboliczne wbicie pierwszej łopaty, ale będzie o to ciężko. Jestem jednak zdeterminowany, aby ten obiekt powstał. Pozytywnie odnoszą się do tego pomysłu także radni. Oczywiście, wszystkie procedury muszą zostać zachowane. Gotowa jest już koncepcja obiektu i jego program funkcjonalno-użytkowy. Obecnie jest on opiniowany przez PZPN. Wszystko wskazuje na to, że inwestorem zastępczym przy tej inwestycji będzie bytomski TBS. Lada dzień podejmiemy też decyzję, czy sami zlecimy sporządzenie projektu, czy zdecydujemy się na system "projektuj i zbuduj". Wiemy już, że od razu chcemy wykonać cały obiekt. Rozmawiałem nawet z przedstawicielami firm zainteresowanych inwestycją i zapewniali mnie, że - przy braku niespodzianek - są w stanie zrealizować ją w ciągu półtora roku. Z tego wynika, że w 2015 r. kompleks byłby gotowy.

Jak ma wyglądać nowy obiekt Polonii?

- Modernizacja ma rozpocząć się od trybuny stadionu przy ul. Olimpijskiej. Stadion będzie miał trzy trybuny na 10 tys. miejsc. Z jednej strony zostanie domknięty halą. Tam znajdzie się lodowisko z 3 tys. miejsc, a także całe zaplecze szatniowe. Przy nim będzie funkcjonowało drugie lodowisko, służące jako treningowe bądź ślizgawka. W głównej hali będzie też restauracja, z której będzie można oglądać mecze hokeja i piłki nożnej.

Jaki będzie koszt tego obiektu?

- Całość szacujemy na 45-50 mln zł. Liczymy, że Ministerstwo Sportu wesprze nasze działania. Zresztą, wiceminister Tomasz Półgrabski już był w Bytomiu i spodobał mu się nasz pomysł. Procedura jest taka, że dopiero po tym, jak uzyskamy pozwolenie na budowę i wyłonimy wykonawcę, to możemy występować z odpowiednim wnioskiem. Będziemy jednak także walczyć o inne źródła dofinansowania, co wynika z tego, że obiekt będzie wykorzystywał energię naturalną.

Taki obiekt jest potrzebny miastu, które boryka się z wieloma problemami?

- On po prostu musi powstać! Fakty są takie, że Bytom się kurczy. Z miasta uciekają młodzi ludzie. Dlatego musimy stworzyć dla nich ciekawą ofertę do życia. Gospodarka jest najważniejsza, ale wizerunek Bytomia też trzeba zmieniać. Nie chcę, aby miasto kojarzyło się tylko z rozwalającymi się kamienicami i krzywym, śmierdzącym budynkiem przy Olimpijskiej (na zdjęciu) . Ten obiekt to nie ma być pomnik dla Bartyli, ale jest po prostu potrzebny miastu.



Za modernizacją przemawia fakt, że obecny stadion zaczyna stwarzać problemy.

- Policja uważa, że stan techniczny sektora dla gości może stwarzać zagrożenie. Sugeruje, aby wyłączyć go z użytkowania. Możliwe, że do czasu oddania nowego obiektu mecze w Bytomiu będą się odbywały bez fanów przyjezdnych. Zawsze uważałem, że sport jest dla kibiców, ale względy bezpieczeństwa są najważniejsze.

Wierzy pan w powrót piłkarzy Polonii do pierwszej ligi?

- Tak, ale niepokoją mnie porażki na obcych boiskach. Ta drużyna potrafi przecież wygrywać u siebie w przekonywających rozmiarach, a na wyjazdach traci połowę na wartości. To wymaga analizy zarządu i trenerów. Tak nie może być. Obecnie tabela pokazuje, że Polonii bliżej do spadku niż awansu. Sytuacja ekonomiczna klubu się poprawia. System stypendiów w znacznym stopniu go odciążył. Polonia wciąż ma zobowiązania, ale chcemy, aby do wiosny się ich pozbyła.

Od niedawna pod szyldem Polonii grają już nie tylko piłkarze i hokeiści, ale także tenisiści stołowi i koszykarze.

- Naturalną koleją rzeczy jest, aby także piłkarze wodni wrócili do korzeni i grali pod szyldem Polonii. Docelowo chcę, aby w Bytomiu powstał silny, wielosekcyjny klub, którego właścicielem będzie miasto. Najpierw musimy jednak przejąć kontrolny pakiet udziałów w piłkarskiej Polonii. Wiosną, gdy oddłużymy klub, będzie to już możliwe. Kolejnym krokiem będzie wchłonięcie pozostałych sekcji i budowa silnej Polonii.

Więcej o: